Koniec naboru do Tyskiego Banku Kultury 2026

wpis

Zakończył się nabór wniosków do tegorocznej, dwunastej już edycji Tyskiego Banku Kultury.

Tyski Bank Kultury to inicjatywa realizowana przez Miejskie Centrum Kultury w Tychach, która od wielu lat konsekwentnie wspiera twórców związanych z Tychami. Program daje artystom możliwość tworzenia i prezentowania autorskich, premierowych projektów z obszaru muzyki, literatury, teatru oraz działań multimedialnych. Jego misją jest wzmacnianie i poszerzanie miejskiej oferty kulturalnej, a także aktywizowanie mieszkańców do udziału w życiu artystycznym miasta. TBK promuje świeże pomysły, wysoki poziom artystyczny i silne zakorzenienie w lokalnej tożsamości, otwierając twórcom przestrzeń do wybrzmienia ich sztuki zarówno w kraju, jak i za granicą.

Dwunasta edycja Tyskiego Banku Kultury ponownie potwierdziła, że Tychy są miejscem sprzyjającym twórczej odwadze i różnorodności. W tym roku do programu zakwalifikowały się cztery wyjątkowe projekty – fotograficzny, video oraz dwa muzyczne. Każde z przedsięwzięć zapowiada autentyczną pasję oraz talent, któremu po prostu trzeba pomóc w realizacji.

Tak prezentują się tematy dofinansowanych projektów:

  1. Michał Janusiński, POKOLENIE TYCH | projekt fotograficzny
  2. Kajetan Balcer-Pinocci, Czarne serce – Tychy wczoraj i dziś | autorski teledysk
  3. Anna Scheller, Muzyka Tychów | projekt muzyczny
  4. Michał Knieżyk, LP (long play) zespołu Jamajki | album muzyczny

Suma przyznanego dofinansowania powyższych wniosków to kwota 33 797 złotych, co wyczerpuje pulę środków finansowych przeznaczoną na realizację projektów w ramach Tyskiego Banku Kultury w Tychach na rok 2026.

Przed nami etap realizacji projektów. Wypatrujcie znaków i zapowiedzi, a także relacji z przebiegu działań. Jest na co czekać!

Organizator: Miejskie Centrum Kultury w Tychach

GALERIA


Share

Nagrody w dziedzinie kultury 2026

wpis

Do 30 czerwca 2026 roku trwa nabór wniosków do Nagrody Prezydenta Miasta Tychy za osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony kultury.

To jedno z najważniejszych wyróżnień przyznawanych w Tychach osobom i podmiotom działającym na rzecz lokalnego życia kulturalnego. W 2022 roku formuła nagrody została wzbogacona o tytuł Tyskiego Ambasadora Kultury, natomiast od ubiegłego roku honorowany jest również Tyski Mecenas Kultury.

Nagroda Prezydenta Miasta Tychy może zostać przyznana osobie fizycznej zamieszkałej na terenie miasta, osobie prawnej lub innemu podmiotowi mającemu siedzibę w Tychach. Wyróżnienie może otrzymać także osoba lub organizacja, jeżeli jej działalność w dziedzinie twórczości artystycznej i upowszechniania kultury w istotny sposób wiąże się z Tychami lub przyczynia się do budowania rozpoznawalności miasta w kraju bądź za granicą.

W ubiegłym roku nagrody otrzymali Hania Derej i Misza Czorny w kategorii twórczości artystycznej. Tytuł Tyskiego Ambasadora Kultury przyznano dr. hab. Henrykowi Janowi Botorowi, natomiast pierwszym w historii Tyskim Mecenasem Kultury została firma Invenio QD Sp. z o.o.

Zgłoszenie kandydatury może nastąpić z inicjatywy Prezydenta Miasta Tychy lub na wniosek instytucji kultury, szkół o profilu artystycznym, związków twórczych, stowarzyszeń, fundacji i innych podmiotów działających w sferze kultury, a także indywidualnych twórców oraz radnych Rady Miasta Tychy.

Zgłoszenia przyjmowane są do 30 czerwca 2026 roku. Regulamin oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie Urzędu Miasta Tychy umtychy.pl.

 

GALERIA


Share

SYPIALNIA? SERIO?

wpis

Takie było ponoć założenie komunistycznych władz, które, podejmując decyzję o budowie Nowych Tychów, traktowały powstające miasto jako miejsce, do którego mieszkańcy Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego mieli zjeżdżać… na noc.

Mieszkańcy pracy i rozrywki mieli szukać w innych ośrodkach, zwłaszcza w Katowicach. Stąd przylgnęła do Tychów etykieta „miasta sypialni”.

Od tego czasu minęło jednak 75 lat i szlag mnie trafia, gdy wciąż słyszę — czasem nawet z ust Tyszan — że mieszkają w sypialni, w której „nic się nie dzieje”. Serio? Nic się nie dzieje?

Powiedzcie to wszystkim gościom z całego świata, którzy co dwa lata przyjeżdżają tu na festiwal Śląska Jesień Gitarowa. Przekonajcie tysiące uczestników Święta Miasta oraz innych imprez plenerowych organizowanych przez Miejskie Centrum Kultury — takich jak Rock na Plaży, Muzyczne Wieczory nad Jeziorem czy dziesiątki festynów — że w Tychach w kulturze nic się nie dzieje. Albo jeszcze lepiej: porozmawiajcie z tymi, którzy protestują przeciwko imprezom, bo są rzekomo zbyt głośne i „nie da się mieszkać”. To w końcu dzieje się czy się nie dzieje?

Zapytajcie znajomych z innych miast, czy mają orkiestrę, która należy do najbardziej cenionych w kraju i poza jego granicami. Czy mogą, po przejechaniu kilku przystanków autobusem lub trolejbusem, wziąć udział w festiwalu takim jak choćby Auksodrone? Czy mogą niemal co tydzień uczestniczyć w znakomitym koncercie? Nie mogą.

Powiedzcie dziesiątkom tysięcy czytelników korzystających z zasobów Miejskiej Biblioteki Publicznej, którzy co chwila spotykają się tu z wybitnymi ludźmi kultury, że mieszkają w sypialni, w której nic się nie dzieje. Sprawdźcie też, ile jest w Polsce miast mających muzeum lokalnego sportu. Tychy mają oddział bardzo aktywnego i kreatywnego Muzeum Miejskiego, który dokumentuje dokonania miejscowych mistrzów boisk, tafli, mat, ringów i bieżni.

I last but not least — czy w „miastach sypialniach” znajdziecie teatry, które — choć nie mają własnych zespołów aktorskich — nie są jedynie salami do wynajęcia na gościnne spektakle, lecz same produkują przedstawienia chwalone, cenione i nagradzane? I które organizują unikatowe w skali kraju festiwale teatralne, zaskakujące publiczność niezwykle wysokim poziomem? A słyszeliście o Miejskiej Galerii Sztuki „Obok”? No proszę — słyszeli i chcieli tu pokazać swoje dzieła najwybitniejsi przedstawiciele sztuk wizualnych w tym kraju.

Serio? Nic się nie dzieje? To o czym co miesiąc piszą „Ramy Kultury” — jeden z nielicznych w regionie periodyków zajmujących się wyłącznie lokalną kulturą? Pismo, które w 2025 roku otrzymało nagrodę w ogólnopolskim konkursie.

I czy w mieście, w którym nic się nie dzieje, udałoby się zorganizować wystawę fotograficzną taką jak ta w Oknie na Kulturę? Czy udałoby się znaleźć setki zdjęć z wydarzeń organizowanych wyłącznie przez tyskie instytucje kultury i wybrać z nich zaledwie 75, bo tylko na tyle pozwala przestrzeń galerii?

Obejrzyjcie wystawę Ślady tyskiej kultury i przestańcie powtarzać absurdalną tezę, że w Tychach w kulturze nic się nie dzieje.

Wojciech Wieczorek

Wystawa potrwa do 9.03.2026 r.
Foto: Magdalena Borucka

 

GALERIA


Share

Zdjęcia nie kłamią

wpis

We wtorek, 10 lutego w Oknie na Kulturę – ciekawym miejscu wystawienniczym, ulokowanym w galerii handlowej Gemini Park Tychy – o godz. 18.00 otwarta zostanie ekspozycja Ślady tyskiej kultury.

To przegląd fotografii dokumentujących działania miejscowych instytucji kultury w minionym roku.

Na wystawie, której kuratorką jest Agnieszka Seidel-Kożuch, pokazanych zostanie około siedemdziesiąt zdjęć, wykonanych na przeróżnych wydarzeniach kulturalnych, organizowanych przez tyskie instytucje kultury: Miejskie Centrum Kultury, Teatr Mały, Muzeum Miejskie, Aukso Orkiestrę Kameralną Miasta Tychy i Miejską Bibliotekę Publiczną. Autorami prac są fotograficy związani z tymi instytucjami, znający od podszewki specyfikę poszczególnych imprez, a przez to będący w stanie pokazać je w szczególny, ciekawy dla widza sposób.

Ekspozycja w Oknie na Kulturę zorganizowana jest w ramach obchodów siedemdziesięciopięciolecia miasta i zadaje kłam opinii, wyrażanej (na szczęście już coraz rzadziej) choćby w przestrzeni internetu, że Tychy to miejsce, gdzie… nic się nie dzieje. Zdjęcia, które od 10 lutego przez miesiąc będzie można oglądać przy okazji wizyt w Gemini Park, dowodzą, że jednak się dzieje. Od Tyskich Wieczorów Kolędowych, po festiwale MoTyF i Tyskie Spotkania Teatralne; od czerwcowego Święta Miasta po Tyskie Dni Literatury; od arcyciekawych inicjatyw Muzeum Miejskiego po festiwal Auksodrone i Śląską Jesień Gitarową.

A to wszystko podane w interesujący sposób, według pomysłu Agnieszki Seidel-Kożuch we wnętrzu, które pozwala w ferworze zakupów w galerii handlowej na chwilę przystanąć i przekonać się, że Tychy już od dawna nie są miastem sypialnią, lecz ważnym ośrodkiem kulturalnym na mapie Górnego Śląska. Zdjęcia przecież nie kłamią…

 

WW

Foto: Magdalena Borucka

Więcej informacji na temat wystawy znajdą państwo w zakładce kalendarium.

 

GALERIA


Share

Kto jest mizoginem?

wpis

Od 16 stycznia aż do 3 marca w Miejskiej Galerii Sztuki OBOK można oglądać wystawę prac Piotra Naliwajki zatytułowaną „Mizogin”.

Co skłoniło autora, by zebrać prace powstałe na przestrzeni ponad czterdziestu lat w cykl pod takim tytułem? O tym opowiedział podczas wernisażu. Gorąco polecam jednak odwiedzenie galerii i próbę samodzielnej interpretacji tematu.

„Od momentu, kiedy Piotr skończył Akademię Sztuk Pięknych w 1984 roku (był to Wydział Zamiejscowy w Katowicach ASP w Krakowie), zawsze zwracał uwagę na to, żeby pobudzić u widza aktywny odbiór, żeby widz nie przechodził obok obrazu obojętnie” – mówił podczas wernisażu Wojciech Łuka, kurator MGS OBOK. I rzeczywiście, obok prezentowanych na wystawie wielkoformatowych prac trudno przejść obojętnie. Wyraziste, nawet skręcające w stronę brutalności sceny, których stajemy się świadkami, patrząc na obraz, mogą fascynować, odstręczać lub zachwycać. Albo budzić wszystkie te emocje. „Jego obrazy są budowane jak opowieści, a zawarte w nich sceny sprawiają wrażenie, jakby były wycięte z większej, często znanej historii” – pisze Wojciech Łuka w katalogu wystawy.

Piotr Naliwajko to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i – jak powiedział podczas wernisażu Wojciech Łuka – jeden z najlepszych żyjących polskich malarzy. Dysponuje znakomitym warsztatem zarówno rysunkowym, jak i malarskim. Nie zamyka się w jednym nurcie czy stylu – co doskonale widać na wystawie Mizogin, na której możemy podziwiać zarówno bardzo realistyczne sceny, jak i prace o charakterze studium rysunkowego czy abstrakcje malarskie.

O tej różnorodności form mówił podczas wernisażu sam artysta: „Reżyser robi film kostiumowy, za chwilę współczesny, obyczajowy. Używa takiej czy innej formy i to jest normalne. Natomiast od artystów tak zwanych sztuk wizualnych, a już od malarzy szczególnie, oczekuje się, żeby to był liniowy, konsekwentny marsz w jakimś kierunku. A dlaczego? Przecież jestem malarzem, potrafię namalować wszystko, więc maluję to, na co mam ochotę. Znajduje do tematu albo do problemu rozwiązanie malarskie i próbuję je zrealizować”.

Ja jednak zaryzykuję stwierdzenie (obserwując reakcje widzów i kierując się własnymi odczuciami), że na wystawie największe wrażenie robią obrazy realistyczne (choć też metaforyczne), sceny wyjęte z otaczającej nas rzeczywistości, i to takiej, od której często wolimy odwracać wzrok. „Te dzieła opowiadają o życiu nas otaczającym, o ludziach, z elementem ironii, brzydoty, głupoty, kiczu – mówił Wojciech Łuka. – Ale są tam też elementy głębsze, dotyczące egzystencji nas wszystkich”.

No dobrze, ale kto w końcu jest tym Mizoginem? Widoczne na obrazach męskie postacie niebudzące zaufania? Autor? Widz? O genezie tytułu wystawy Piotr Naliwajko opowiedział w ten sposób: „Po jednej z wystaw w czasopiśmie amerykańskim »Artforum« ukazał się artykuł, w którym napisano m.in. że te obrazy – moje i pozostałych kolegów – są mizoginistyczne, bo nie ma na nich postaci kobiecych. Trochę mnie to dotknęło, bo na moich obrazach było kilkadziesiąt kobiet. To określenie zostało mi gdzieś w głowie i postanowiłem tą wystawą odnieść się do niego i sprawdzić to. Sprawdzić, czy pod tym tytułem ktoś określi te obrazy w taki sam sposób. To jest taki mój test socjologiczny”.

Podczas wernisażu Piotr Naliwajko i Wojciech Łuka zaprosili zebranych do wzięcia udziału w jeszcze jednym teście – zagadce. Dotyczy on obrazu zatytułowanego Podróż, który zobaczymy jako pierwszy po wejściu do galerii. Chodzi o to, by wskazać, która z postaci przedstawionych na obrazie jest mizoginem. A co ważniejsze – uzasadnić odpowiedź. Zabawa – według zapowiedzi – ma zostać ogłoszona także na profilu facebookowym Miejskiej Galerii Sztuki OBOK. Tak więc polecam wystawę, poddanie się sile oddziaływania dzieł Piotra Naliwajki i zmierzenie się z odpowiedzią na pytanie: kto jest mizoginem?

Sylwia Witman

GALERIA


Share

Od Halki po Multikino

wpis

Czy żyją jeszcze jacyś ludzie, którzy byli na seansie w Kinie Budowniczy albo w Górnik na ówczesnym Placu Pstrowskiego? Wątpię. Pewnie już też coraz mniej osób pamięta skrzypiące fotele w Halce czy „konfrontacyjne” seanse w Andromedzie.

W naszym cyklu o tyskiej kulturze na przestrzeni 75 lat życia miasta – dzisiaj o miejscowych kinach.

Pierwsze tutejsze kino rozpoczęło działalność prawie sto lat temu, a więc długo przed uzyskaniem przez Tychy pełnych praw miejskich, ale już w czasie, gdy miało nadane prawa gminy miejskiej, czyli po 1 stycznia 1934 roku. Nie ma dokładnej daty pierwszego seansu w Halce (bo taka nazwa została zaakceptowana przez kinematograficzną zwierzchność; odrzucono wtedy pierwotny plan nazwania kina Helios), ale wiadomo, że miało to miejsce w drugiej połowie lat 30. ubiegłego wieku. Wtedy to dwaj pasjonaci kina, pochodzący z Kostuchny Józef Golenia i Żwakowianin Wojciech Jaworek, postanowili w budynku zbudowanym przy ul. Sienkiewicza realizować swoją pasję. Halka, ze swoimi kultowymi drewnianymi siedzeniami, które niemiłosiernie skrzypiały, przetrwała wojnę, kiedy funkcjonowała jako Lichtspielhaus Tichau i prezentowała najczęściej nazistowskie filmy propagandowe; zakończyła żywot dopiero po zmianach ustrojowych na przełomie lat 80. i 90.

Znacznie krócej działały kina powstałe już w pełnoprawnym mieście. W 1956 roku w tzw. miasteczku barakowym, zamieszkałym przez pracowników budujących nowe miasto, otwarto Kino Budowniczy na trzysta miejsc, które funkcjonowało do około połowy kolejnej dekady i zniknęło wraz z likwidacją miasteczka. Jeszcze krótsze życie (1957–1960) miało Kino Górnik, zlokalizowane na Placu Pstrowskiego (dziś Plac Świętej Anny) w domu kultury o tej samej nazwie. Seanse w Górniku mogło oglądać jednocześnie niespełna dwustu widzów.

Zmierzch kina na Osiedlu A z pewnością przyspieszył plan otwarcia nowoczesnego na tamte czasy kina na Placu Bieruta (obecnym Baczyńskiego). W 1961 roku pokazami Krzyżaków Aleksandra Forda rozpoczęła działalność Andromeda, siedmiuset miejscowa sala z balkonem, panoramicznym ekranem i pierwszym na Śląsku systemem nawiewu, spełniającym rolę współczesnej klimatyzacji.

Andromeda wyświetlała filmy do 2008 roku, a wielką zasługą prowadzącej kino przez wiele lat Ewy Sokołowskiej-Skorek było m.in. sprowadzenie do Tychów w latach 80. legendarnego przeglądu „Konfrontacje filmowe”, dzięki któremu Tyszanie jako nieliczni w regionie mieli możliwość zobaczyć najciekawsze filmy światowego repertuaru, znacznie wcześniej, niż pojawiały się w regularnej dystrybucji. Nic więc dziwnego, że przed kasą Andromedy ustawiały się ogromne kolejki, a kupno karnetu na całe Konfrontacje było powodem do dumy i towarem, za który u „koników” (osób nielegalnie handlujących biletami) trzeba było zapłacić z wielokrotną przebitką. Co roku stwierdzenie: „chodzę na Konfrontacje” było symbolem przynależności do kulturalnej elity.

Andromeda przegrała w konkurencji z kinem wielosalowym NoveKino, które w 2006 roku otwarto w kompleksie City Point przy Alei Jana Pawła II. Multipleksy miały silniejszą pozycję przetargową u dystrybutorów i szybciej dostawały filmowe premiery niż pojedyncze kina, nawet tak kultowe jak tyska Andromeda, miały także nowocześniejszy sprzęt projekcyjny i systemy nagłośnieniowe.

W latach 2013–2024 miejsce NovegoKina zajęło Multikino, które aktualnie (od 2022 roku) funkcjonuje w galerii Gemini Park. Ma elektrycznie rozkładane, wygodne fotele, jakże inne od tych drewnianych, na których oglądało się filmy w Halce…

Wojciech Wieczorek

Na zdjęciu hol Kina Andromeda ze schodami wejściowymi na balkon.
Foto: Zygmunt Kubski, zbiory Muzeum Miejskiego w Tychach, 1961 r.

GALERIA


Share

Tychy są mozaiką

wpis

Tyskie mozaiki to coś, co wyróżnia nasze miasto spośród innych. To jeden z naszych znaków rozpoznawczych, a na pewno element, który mógłby się takim znakiem firmowym stać.

W tyskiej przestrzeni miejskiej właśnie powstaje pierwsza od mniej więcej pół wieku nowa mozaika. Jej autorem jest Wojciech Łuka, który opowiedział nam o swoim dziele.

Ramy Kultury: Wykonywałeś wcześniej mozaiki? 

Wojciech Łuka: Nie takiego formatu. To piękna przygoda, bo to jest zupełnie jak malowanie obrazu. Płytki są jak ślady szerokiego pędzla, jest tu ten sam element improwizacji. Tylko że nie ma pędzla i farby, a jest szlifierka, płytki i klej. Każdemu twórcy polecam takie doświadczenie.

Jaki to będzie format? 

Ściana ma wymiary cztery i pół na trzy i pół metra. Nie jest to więc tak duży format, jakie tworzyli Franciszek Wyleżuch czy Janusz Włodarczyk [autorzy m.in. mozaik z budynku ZEG-u i Teatru Małego – SW], ale też niemała powierzchnia. Można sobie wyobrazić, jak wygląda wyklejanie takiej powierzchni z małych kawałeczków i przycinanie ich, każdego z osobna.

No i najważniejsze – gdzie znajduje się ta ściana? 

Pomysł wykonania mozaiki wyszedł ze strony inwestora, który wydzierżawił od miasta obiekt na Paprocanach, dawny tak zwany ośrodek. W tym niszczejącym budynku dawno temu działał lokal gastronomiczny, później budynek służył za pomieszczenia gospodarcze MOSiR-u, a teraz zyskuje nowe życie jako restauracja. Chociaż bryła się nie zmienia (założeniem inwestora jest, by zachować oryginalną architekturę), to w środku dzieje się rewolucja, bardzo gruntowna rewitalizacja. Budynek zyska przeszklony front z widokiem na park i jezioro, a jedna ze ścian w pobliżu wejścia głównego zostanie ozdobiona kolejną tyską mozaiką.

Mozaiką przedstawiającą kwiaty…

Dokładnie irysy. Restauracja także ma się nazywać Irys. Przedsiębiorca, który realizuje ten projekt, prowadzi już kilka restauracji w Tychach i na Śląsku. To właśnie on odtworzył i uruchomił Kryształową w Katowicach. Tak się składa, że on jest Tyszaninem i mocno utożsamia się z miastem. Postanowił odtworzyć świetność tego miejsca na Paprocanach i jednocześnie zrobić ukłon w stronę projektantów miasta, Hanny i Kazimierza Wejchertów. Jak wiadomo, profesor Wejchert był wielkim miłośnikiem i hodowcą irysów, wyhodował nawet własną odmianę. A po drugie, na Paprocanach podobno rosły kiedyś dzikie irysy.

Te irysy wróciły ostatnio do pamięci i świadomości Tyszan. I coraz częściej są wykorzystywane jako symbol. Chyba zaczynamy je lubić.

Temat irysów zaczęło już jakiś czas temu przypominać Muzeum Miejskie w Tychach. Była tam wystawa akwareli autorstwa Doroty Wejchert [córki projektantów Tychów – SW], przedstawiających właśnie irysy. Profesor Wejchert organizował w swoim ogrodzie słynne spotkania „irys show”, to były wydarzenia towarzyskie i kulturalne. Zresztą wiem od obecnych właścicieli dawnego domu Wejchertów, że te irysy wciąż tam kwitną. Więc to jest piękna historia, po którą warto sięgać. Poza tym irysy to piękne kwiaty, bardzo interesujące graficznie i malarsko. Ja też zacząłem je malować i tak powstał już cały cykl zatytułowany Tyskie irysy. Dlatego z radością przyjąłem propozycję realizacji tej mozaiki.

Czy ta mozaika to „przełożenie” jednego z twoich obrazów na większy format i inną technikę? 

Nie każdy obraz można przenieść na każdą powierzchnię. Oczywiście najpierw namalowałem obraz, który inwestor zaakceptował, ale potem musiałem go odpowiednio przeskalować i zrobić wariant „ugraficzniony”. Długo się zastanawiałam, czy ma być jeden kwiat, kilka, czy cały gąszcz. Ostatecznie stanęło na tym, że są dwa kwiaty, ale naprawdę kolosalne. Trzeba wziąć pod uwagę, że będą oglądane z pewnej odległości. Praca wystawiennicza, którą od kilku lat się zajmuję jako kurator Miejskiej Galerii Sztuki OBOK, uświadomiła mi znaczenie formatu dzieła w relacji z widzem.

Kiedy dzieło będzie gotowe? 

Teraz mam przerwę w pracy z powodu pogody, bo nawet najlepsze kleje przy dużym mrozie mogą zawodzić. Według mnie zostało jakieś cztery do pięciu dni klejenia, potem jeszcze fugi, czyszczenie i gotowe. Gdy tylko warunki pozwolą, finiszujemy. Otwarcie lokalu planowane jest na wiosnę.

Wspomniałeś, że to twoja pierwsza przygoda z tak dużą mozaiką, chociaż nie pierwsza z pracami wielkoformatowymi – bo mamy już w Tychach murale twojego autorstwa. Jak się pracuje na takiej powierzchni z płytkami zamiast pędzla? 

Są inne problemy, które ujawniły się już na etapie opracowania wariantu kolorystycznego. Okazało się, że mamy na rynku bardzo ograniczony zakres kolorystyczny płytek z palety pastelowej, na której mi zależało. A musiały to być płytki mrozoodporne i gresowe. Tylko jeden producent miał taką linię kolorystyczną. Płytki były dostępne na zamówienie, z długim czasem oczekiwania. Część trzeba było sprowadzać nawet z Czech. To trochę opóźniło nam start.

Przy samej realizacji oczywiście konsultowałem się ekipą budowlaną, która prowadzi remont budynku, i tutaj wielki ukłon w ich stronę. Bardzo mi pomogli, udzielili mi wielu praktycznych wskazówek. Bo to jest praca budowlana; cięcie płytek szlifierką, klejenie – oni znają to lepiej niż ja. Ale jest też ta część pracy twórczej, związanej z dużą dozą improwizacji. Nie da się tego dokładnie zaplanować, zaprogramować. Nie mam ponumerowanych płytek, które się przykleja według wzoru. Każdy element jest docinany na miejscu, specjalnie do konkretnego fragmentu. Często trzeba kilka razy z jednym kawałkiem wchodzić na drabinę, przymierzać, schodzić, przycinać, znowu wchodzić, przymierzać… Jeden z majstrów powiedział mi kiedyś: „jak dobrze (…), że ja nie muszę takich rzeczy robić”.

Ale jak powiedziałem, jest to piękna przygoda. A najpiękniejsze są interakcje, które się przy tym zdarzają. Ludzie podchodzą do ogrodzenia, komentują, pytają. Niektórych zapraszam, żeby podeszli bliżej, zrobili sobie zdjęcia. Czasem też pozyskuję w nich współwykonawców, pozwalając przykleić odpowiedni kawałek. To dopiero jest zabawa. Wydaje mi się, że ta mozaika to jest coś, co zostanie na długo i w tym miejscu, i w tych ludziach. Oni będą pamiętać te spotkania, będą utożsamiać się z tym miejscem. To będzie także ich.

Te interakcje to chyba dowód na to, że sztuka w przestrzeni miejskiej jest potrzebna. Skoro przyciąga, budzi zaciekawienie i prowokuje do reakcji… 

Zdecydowanie uważam, że sztuka powinna być jeszcze częściej dedykowana przestrzeni miejskiej. To wspaniale, kiedy dzieło jest dostępne bez żadnych ograniczeń, a ludzie reagują i swobodnie je interpretują. Takie dzieło zawsze jest elementem wzbogacającym przestrzeń publiczną. I to nie tylko o walory wizualne. W przypadku mozaik uważam, że to element, który warto byłoby rozwijać, bo one wyróżniają Tychy. Mamy tu zachowane świetne mozaiki modernistyczne, które są czymś unikalnym. Wiele niestety straciliśmy, zostały skute przy remontach budynków. Ale mogłoby powstawać nowe. To może być coś, z czego Tychy będą znane. Wiele miast ma murale, nie wygramy pod tym względem z Łodzią czy Lizboną. Ale mozaiki? Kto może się nimi pochwalić?

Oczywiście kluczowa jest tutaj świadomość inwestora, bo wykonanie muralu jest znacznie tańsze. Ale uważam, że to jest szansa na nasz unikalny, piękny wyróżnik. Tychy przez lata miały problem ze swoją tożsamością. Od lat 50. to był zlepek: ogromna liczba przyjezdnych, którzy tu się osiedlili, i „rdzenni” Tyszanie, mieszkający tu od pokoleń. Moja żona Magda nazwała kiedyś Tychy mozaikowym miastem właśnie w tym kontekście. Właśnie to nas charakteryzuje. Jesteśmy zlepkiem wielu małych kawałeczków, które z czasem zaczęły tworzyć pewną całość. Razem tworzymy to jedno wielkie dzieło, które się nazywa Tychami. A teraz jest dobra okazja, żeby się tej mozaice bliżej przyjrzeć, bo świętujemy w tym roku siedemdziesiąt pięć lat miasta.

Chciałabym trochę zmienić temat i zapytać cię jako kuratora Miejskiej Galerii Sztuki OBOK o plany wystawiennicze na ten rok. Może będzie coś związanego z tym siedemdziesięciopięcioleciem? 

Przede wszystkim galeria zostanie wzbogacona o dodatkową powierzchnię, którą nazwiemy „Obok OBOK”. Bardzo mi na tym zależało. W naszej głównej przestrzeni można w ciągu roku zrobić maksymalnie dziesięć wystaw, i to przy założeniu, że będą bardzo krótkie (biorąc pod uwagę przerwy na demontaż i montaż). Często miałem wrażenie, że te wystawy nie zostały odpowiednio przez publiczność skonsumowane. Chcę trochę zmienić to podejście, wydłużyć czas trwania wystaw i organizować ich siedem lub osiem w roku. Pierwszym takim przykładem jest obecna wystawa Mizogin Piotra Naliwajki, która trwa od stycznia aż do 6 marca. Ale powstanie druga przestrzeń w sali obok, w której będziemy mogli prezentować jakieś mniejsze zbiory czy mniejsze formy. Ta przestrzeń jest już właściwie gotowa.

Jeśli chodzi o plany wystawiennicze, to jak zwykle staram się, żeby była różnorodność. Ale też zawsze staram się zaprezentować twórców związanych z Tychami. W roku jubileuszu siedemdziesięciopięciolecia miasta warto zdać sobie sprawę z tego, jak liczne jest tyskie środowisko artystów związanych ze sztukami wizualnymi. Twórców profesjonalnych jest grubo ponad setka, a dodatkowo około trzysta do czterystu osób zajmujących się tworzeniem półprofesjonalnie bądź amatorsko. To ogromna rzesza kilkuset osób, a galeria jest tym miejscem, które ogniskuje to środowisko. Uważam, że to jest nasza misja.

Oczywiście nie każda wystawa gromadzi tak rekordową liczbę widzów, jak ta zbiorcza, jubileuszowa, którą zorganizowaliśmy w 2024 roku z okazji trzydziestolecia galerii. Chciałbym powtórzyć taką zbiorową wystawę, bo takie wydarzenia budzą ogromne emocje i scalają nasze tyskie środowisko twórcze. Być może uda się zorganizować taką wystawę na koniec obchodów siedemdziesięciopięciolecia miasta, na początku przyszłego roku.

Życzę ziszczenia wszystkich planów. Dziękuję za spotkanie i rozmowę. 

rozmawiała Sylwia Witman

Foto: Agnieszka Seidel-Kożuch

GALERIA


Share

Zagraj na festiwalu Port Pieśni Pracy 2026!

wpis

Miejskie Centrum Kultury w Tychach zaprasza solistów, solistki oraz zespoły wykonujące szanty, pieśni kubryku i inne pieśni żeglarskie do udziału w Przeglądzie Konkursowym w ramach festiwalu Port Pieśni Pracy 2026.

To wyjątkowa okazja, aby zaprezentować swoją twórczość na festiwalu o ogólnopolskiej i międzynarodowej randze oraz wystąpić u boku doświadczonych artystów sceny szantowej.

Do konkursu mogą zgłaszać się:
– soliści i solistki,
– zespoły muzyczne, wykonujące muzykę żeglarską, której charakter wpisuje się w ideę festiwalu.

Konkurs ma formułę jednoetapową i odbywa się online.

Laureat konkursu otrzyma płatny koncert podczas festiwalu Port Pieśni Pracy 2026, wynagrodzenie: 4000 zł brutto, zaproszenie na Festiwal Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2027 i nominację do przeglądu konkursowego Shanties 2027.

Ważne daty:
do 14 maja 2026 r. – nadsyłanie zgłoszeń
do 27 maja 2026 r. – ocena zgłoszeń przez komisję konkursową
do 29 maja 2026 r. – ogłoszenie wyników i kontakt z Laureatem
22 lub 23 sierpnia 2026 r. – koncert podczas festiwalu Port Pieśni Pracy 2026 w Tychach

Jak się zgłosić?
Zgłoszenia należy przesłać mailowo na adres: szanty@mck.tychy.pl (w tytule: „Konkurs Port Pieśni Pracy 2026 – [nazwa wykonawcy]”)

Do zgłoszenia należy dołączyć:
– linki do minimum 3 utworów (YouTube), w tym: 2 dowolne, 1 nagrany na żywo (łączny czas nagrań: maks. 20 minut);
– wypełnioną kartę zgłoszenia (plik doc lub pdf – bez skanów i zdjęć),
– rider techniczny,
– materiały promocyjne: krótka informacja medialna, zapowiedź konferansjerska (do 5 zdań), 2 kolorowe zdjęcia (pionowe i poziome) z podpisem autora, linki do oficjalnych mediów społecznościowych.

Komisja konkursowa oceniać będzie m.in.:
– nawiązanie do tradycji muzyki szantowej,
– wartość muzyczną i tekstową,
– dobór repertuaru,
– oryginalność i autentyczność prezentacji,
– osobowość sceniczną i wyraz artystyczny.

Spróbuj swoich sił i pokaż swoją muzykę szerokiej publiczności! Konkurs Port Pieśni Pracy 2026 to niepowtarzalna szansa na występ na prestiżowym festiwalu szantowym, obok uznanych artystów sceny żeglarskiej. Zagraj koncert, zdobądź kolejne festiwalowe zaproszenia i daj się usłyszeć – morze możliwości czeka właśnie na Ciebie!

Karta zgłoszenia oraz regulamin dostępne są na poniżej:
2026 Port Pieśni Pracy – regulamin Przeglądu Konkursowego
Załącznik nr 1 Karta zgłoszenia uczestnika Port Pieśni Pracy – Prrzegląd Konkursowy
Załącznik nr 2 Zgoda przedstawiciela ustawowego Port Pieśni Pracy – Przegląd Konkursowy

Organizator: Miejskie Centrum Kultury w Tychach

GALERIA


Share

Konkurs Plastyczny „Ludzie ludziom zgotowali ten los”

wpis

Zapraszamy do udziału w wyjątkowej odsłonie naszego wydarzenia. Przed nami I Biennale, które stanowi nową kartę w wieloletniej historii Konkursu Plastycznego „Ludzie ludziom zgotowali ten los” im. Augusta Kowalczyka.

Nowa formuła – ta sama misja

W tym roku wprowadzamy istotną zmianę organizacyjną. Zgodnie z nową koncepcją, wydarzenie przyjmuje formę biennale. Ta zmiana pozwoli na jeszcze głębszą refleksję nad tematyką konkursu, lepsze przygotowanie prac oraz szerszą prezentację dorobku młodych artystów.

  • Lata parzyste (rok 2026): lata poświęcone edukacji i doskonaleniu warsztatu.
  • Lata nieparzyste (rok 2027): rok konkursowy (przyjmowanie prac, wystawa pokonkursowa, wręczenie nagród).

WARSZTATY I SEMINARIA DLA NAUCZYCIELI

W latach, w których nie jest ogłaszany nabór prac konkursowych, organizatorzy zapraszają nauczycieli oraz instruktorów plastyki do udziału w specjalistycznym programie wsparcia merytorycznego, który odbędzie się w Międzynarodowym Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście (MCEAH) w Oświęcimiu.

Seminaria i warsztaty będą poświęcone metodyce nauczania o historii KL Auschwitz-Birkenau i Holokauście. Celem spotkań będzie dostarczenie pedagogom narzędzi do pracy z młodzieżą nad tą trudną tematyką, tak aby proces twórczy był poprzedzony rzetelną refleksją historyczną i etyczną.

PROGRAM I INFORMACJE DOTYCZĄCE SEMINARIUM DLA NAUCZYCIELI, ODBYWAJĄCEGO SIĘ W BIEŻĄCYM ROKU (2-4 marca 2026 r.)

„Sztuka pamięci”

Zapraszamy do zapoznania się z programem seminarium.

O udziale w Seminarium decydować będzie spełnienie kryterium formalnego oraz kolejność nadsyłanych zgłoszeń. Liczba miejsc jest ograniczona. Do udziału w Seminarium zaprosimy łącznie 24 nauczycieli i nauczycielek. Seminarium ma unikatowy charakter, skupia się szczególnie na problematyce SZTUKI W KL AUSCHWITZ – do tej pory ta tematyka nie była tematem osobnego, dedykowanego seminarium.

Zapisy: chęć udziału należy zgłosić mailowo, na adres: wydarzenia.mdk1@oswiata.tychy.pl

Wypełniając załączony formularz. Po otrzymaniu zwrotnego potwierdzenia rezerwacji miejsca w seminarium, uczestnik zobowiązany jest do samodzielnego kontaktu z Hostelem w celu dopełnienia formalności i uiszczenia opłaty za nocleg (Organizator prześle listę osób chętnych na nocleg do Hostelu).

Na zgłoszenia czekamy do czwartku, 12 lutego 2026 r. (włącznie)
Po tym terminie ze względów organizacyjnych nie będzie możliwości przyjęcia zgłoszenia.

Koszty: udział w Seminarium jest bezpłatny, pokrywają Państwo jedynie koszt noclegu i wyżywienia. Organizator pokrywa koszt zajęć prowadzonych przez ekspertów z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, zwiedzania Muzeum z przewodnikiem oraz przerwy kawowe.

Nocleg: koszt za miejsce w Hostelu przy Muzeum wynosi 100 zł za dobę za osobę w pokoju dwuosobowym lub 200 zł za dobę za pokój jednoosobowy. Cena nie zawiera kosztu śniadania. Koszt dojazdu pozostaje po stronie uczestnika wydarzenia.

Formularz zgłoszeniowy
Informator Hostelu

POBYTY STUDYJNE DLA MŁODZIEŻY

Oprócz seminariów dedykowanych kadrze pedagogicznej, przewidujemy organizację jednodniowych pobytów studyjnych na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Pobyty studyjne skierowane będą do młodzieży deklarującej chęć udziału w bieżącej edycji konkursu. Ich celem będzie merytoryczne wprowadzenie w tematykę funkcjonowania obozu Auschwitz oraz pomoc w głębszym zrozumieniu kontekstu historycznego niezbędnego do przygotowania prac konkursowych.
Ze względu na stopień trudności oraz emocjonalny charakter poruszanej tematyki, sugerowany wiek uczestników pobytu studyjnego to minimum 13 lat.
Pobyty studyjne zostaną zrealizowane w terminie wrzesień–październik 2026 r.
Szczegółowy harmonogram oraz zasady zgłoszeń grup zostaną opublikowane w osobnym komunikacie na stronie organizatora.

CEL WPROWADZONYCH ZMIAN

Nowa formuła ma na celu budowanie trwałej relacji między edukacją historyczną, a wyrazem artystycznym. Wierzymy, że wsparcie instruktorów poprzez warsztaty w MCEAH przełoży się na jeszcze wyższy poziom wrażliwości i dojrzałości prac nadsyłanych przez uczestników w kolejnych edycjach biennale.

UWAGA!

Ze względu na zmianę formuły na biennale, prosimy o uważne zapoznanie się z aktualnym regulaminem konkursu.