Tychy – miasto, w którym gitara ma swój dom

wpis

Tychy od czterech dekad są jednym z najważniejszych miejsc na gitarowej mapie Polski i Europy. To właśnie tutaj, z inicjatywy Jana Edmunda Jurkowskiego od 1986 roku, odbywa się Międzynarodowy Festiwal „Śląska Jesień Gitarowa”

XX edycja festiwalu, przypadająca w 2026 roku, jest szczególnym momentem w historii tego wydarzenia. Przez czterdzieści lat Tychy gościły wybitnych gitarzystów, młodych artystów, pedagogów, kompozytorów i melomanów z wielu krajów. Festiwalowa publiczność mogła uczestniczyć w koncertach mistrzów, międzynarodowych konkursach, prawykonaniach, lekcjach mistrzowskich, wykładach i wystawach.

Tychy – przestrzeń dla muzyki
Śląska Jesień Gitarowa doskonale wpisuje się w charakter Tychów – miasta, które konsekwentnie rozwija swoją ofertę kulturalną i tworzy przestrzeń dla wydarzeń o znaczeniu ponadregionalnym. Festiwal pozwala spojrzeć na miasto nie tylko jako na gospodarza wydarzenia, ale jako na miejsce spotkania ludzi, kultur i muzycznych tradycji.

W czasie tegorocznej edycji festiwalowe wydarzenia odbędą się w różnych miejscach Tychów, m.in. w Mediatece, Zespole Szkół Muzycznych, Muzeum Miejskim oraz Hotelu Arena. To sprawia, że muzyka staje się obecna w różnych przestrzeniach miasta i naturalnie wpisuje się w jego codzienny rytm.

Tychy są również ważnym punktem na mapie edukacji muzycznej. To tutaj spotykają się uznani artyści i pedagodzy oraz młodzi gitarzyści, którzy przyjeżdżają na konkurs i lekcje mistrzowskie. Tegoroczny konkurs im. Jana Edmunda Jurkowskiego gromadzi uczestników z różnych krajów, a jego finał odbędzie się z udziałem AUKSO Orkiestry Kameralnej Miasta Tychy.

„Tychy od lat pokazują, że miasto może budować swoją rozpoznawalność poprzez kulturę i wydarzenia, które mają znaczenie daleko wykraczające poza jego granice. Śląska Jesień Gitarowa jest tego najlepszym przykładem. Cieszy mnie, że przez cztery dekady Tychy stały się miejscem spotkań artystów z całego świata, młodych talentów i publiczności, dla której muzyka jest ważną częścią życia. Zależy nam, aby Tychy nadal były miejscem, w którym kolejne pokolenia mogą spotykać się z muzyką, odkrywać jej różnorodność i czerpać z niej inspirację.”

Maciej Gramatyka, Prezydent Miasta Tychy

 

Miasto, które warto odwiedzić
Festiwal jest także okazją, by odkryć same Tychy. Położone w sercu Górnego Śląska miasto łączy przemysłową historię z nowoczesną infrastrukturą, zielenią i bogatą ofertą kulturalną. Dla festiwalowych gości jest miejscem, w którym można nie tylko słuchać muzyki, ale również zatrzymać się na dłużej, poznać lokalną historię i poczuć atmosferę miasta.

Szczególnym miejscem jest Jezioro Paprocańskie i otaczające je tereny rekreacyjne – przestrzeń sprzyjająca odpoczynkowi i spacerom. Warto odwiedzić także Muzeum Miejskie w Tychach, które w jubileuszowym roku prezentuje wystawę poświęconą czterdziestu latom Śląskiej Jesieni Gitarowej. Ekspozycja opowiada historię festiwalu poprzez fotografie, archiwalia i pamiątki, pokazując, jak mocno wydarzenie to związało się z kulturalnym dziedzictwem miasta.

40 lat muzyki. 75 lat miasta.
W 2026 roku Tychy szczególnie mocno wybrzmią gitarą. Tegoroczna edycja Śląskiej Jesieni Gitarowej to nie tylko 40 lat zapisanych poprzez muzykę – historię spotkań, emocji, artystycznych odkryć i międzynarodowej współpracy. To także 40 lat, które w ten sposób wyraźnie opisuje i definiuje Tychy, które w tym roku świętują jubileusz nadania praw miejskich.

Tegoroczny program obejmuje 14 koncertów i wydarzeń z udziałem około 200 artystów, a obok światowej klasy gitarzystów pojawią się również młodzi wykonawcy rywalizujący w międzynarodowym konkursie.

Zapraszamy do Tychów – miasta, w którym od czterdziestu lat gitara ma swój dom.

Tu muzyka nie jest tylko wydarzeniem.
Jest częścią miasta.

GALERIA


Share

Aktualności powiązane


Wydarzenia towarzyszące



Laureaci Nagród Prezydenta Miasta Tychy w dziedzinie kultury 2026

wpis

Tyska Gala Kultury po raz kolejny stała się okazją do uhonorowania osób i instytucji, które swoją działalnością współtworzą kulturalny krajobraz miasta.

Podczas uroczystości, która odbyła się 18 września w Teatrze Małym, wręczono Nagrody Prezydenta Miasta Tychy w dziedzinie kultury oraz tytuły Tyskiego Ambasadora i Mecenasa Kultury. W roku 75-lecia nadania Tychom praw miejskich szczególne wyróżnienie otrzymał również artysta, którego twórczość na stałe wpisała się w przestrzeń miasta.

Piotr Grzesiak – za wieloletnią pracę z młodymi

Nagrodę w dziedzinie upowszechniania kultury otrzymał Piotr Grzesiak – pedagog, choreograf i wychowawca, który od 45 lat pracuje z kolejnymi pokoleniami młodych Tyszan.

Przez lata kierował i współtworzył zespoły „Paka”, „Mimi Paka”, „Kropa”, „Spinka”, „Spinka Band” oraz „Gajdziocek”. Jego działalność nie ogranicza się jednak do rozwijania tanecznych umiejętności. Grzesiak pracuje również z dziećmi i młodzieżą z niepełnosprawnościami, łącząc edukację artystyczną z integracją społeczną.

Prowadzone przez niego zespoły wielokrotnie zdobywały nagrody podczas festiwali ogólnopolskich i międzynarodowych. Za tymi sukcesami stoją lata pracy, prób oraz konsekwentnego rozwijania talentów młodych ludzi.

Grzegorz Krzysztofik – Tychy uchwycone w kadrze

Nagrodę w kategorii twórczości artystycznej otrzymał Grzegorz Krzysztofik, fotograf od lat dokumentujący życie kulturalne Tychów.

W jego dorobku szczególne miejsce zajmuje fotografia koncertowa i teatralna, ale artysta zajmuje się również fotografią uliczną, reportażową i dokumentalną. Współpracuje m.in. z AUKSO – Orkiestrą Kameralną Miasta Tychy, Teatrem Małym i Muzeum Miejskim.

Jego fotografie pokazują zarówno najważniejsze wydarzenia kulturalne, jak i mniej oczywiste momenty, które często umykają publiczności. Krzysztofik jest także autorem wystaw i publikacji fotograficznych oraz laureatem konkursów fotograficznych. Czterokrotnie zdobywał pierwsze miejsce w konkursie Tychy Press Photo.

Ireneusz Krosny – Tyski Ambasador Kultury

Tytuł Tyskiego Ambasadora Kultury otrzymał Ireneusz Krosny, jeden z najbardziej rozpoznawalnych artystów związanych z Tychami.

Krosny od ponad trzech dekad rozwija autorski teatr pantomimy, wykorzystując gest, ruch i mimikę do opowiadania historii bez słów. Jego przedstawienia były prezentowane nie tylko w Polsce, ale również w Europie, Azji i Ameryce Północnej.

Artysta stworzył, wyreżyserował i wykonał ponad 80 komicznych etiud solowych. Jego międzynarodowa działalność artystyczna jest jednocześnie formą promocji miasta, z którym pozostaje związany od początku swojej drogi twórczej. Krosny angażuje się także w działalność edukacyjną, prowadząc warsztaty i zajęcia.

Tichauer Art Gallery – Tyski Mecenas Kultury

Tegoroczny tytuł Tyskiego Mecenasa Kultury otrzymała Tichauer Art Gallery. Wyróżnienie jest wyrazem uznania dla działalności wspierającej artystów oraz tworzącej mieszkańcom możliwości bezpośredniego kontaktu ze sztuką.

Galeria, działająca w industrialnych przestrzeniach Browaru Obywatelskiego, prezentuje twórczość artystów o krajowej i międzynarodowej renomie, a jednocześnie daje przestrzeń młodym twórcom i przedstawicielom lokalnego środowiska artystycznego. W jej programie znajdują się m.in. wystawy, spotkania autorskie, dyskusje, wydarzenia performatywne i oprowadzania kuratorskie.

Istotną częścią działalności Tichauer Art Gallery jest również edukacja. Dzieci i młodzież mogą uczestniczyć w warsztatach i bezpłatnie poznawać sztukę, zdobywając pierwsze doświadczenia związane z twórczością artystyczną.

Franciszek Wyleżuch – szczególne wyróżnienie w roku 75-lecia Tychów

Tegoroczna Gala Kultury miała wyjątkowy charakter również ze względu na jubileusz 75-lecia nadania Tychom praw miejskich. Z tej okazji szczególnym wyróżnieniem uhonorowano Franciszka Wyleżucha.

Malarz i grafik przez znaczną część swojej kariery był związany z Tychami. Jego dorobek obejmuje m.in. grafiki, plakaty, okładki książek, mozaiki, polichromie i płaskorzeźby.

Wiele jego realizacji stało się częścią miejskiej przestrzeni. Można je odnaleźć m.in. na elewacji Teatru Małego, w III Liceum Ogólnokształcącym oraz przy Zespole Szkół nr 4, gdzie znajduje się mozaika pochodząca z dawnego Zakładu Elektroniki Górniczej.

Powstające głównie w latach 60. i 70. realizacje Wyleżucha to dziś część artystycznego dziedzictwa Tychów i świadectwo historii rozwijającego się wówczas miasta.

Kultura tworzona przez ludzi

Tegoroczni laureaci reprezentują różne dziedziny i sposoby działania – od fotografii i pantomimy, przez edukację artystyczną, po działalność wystawienniczą i sztukę obecną w przestrzeni miejskiej. Łączy ich jednak wieloletnie zaangażowanie oraz wpływ na życie kulturalne Tychów.

Nagrody Prezydenta Miasta Tychy w dziedzinie kultury przyznawane są od 1996 roku. W kolejnych latach otrzymywali je zarówno indywidualni artyści i twórcy, jak i zespoły oraz instytucje związane z miastem. Od 2022 roku przyznawany jest także tytuł Tyskiego Ambasadora Kultury, a od 2025 roku – Tyskiego Mecenasa Kultury.

Tegoroczna gala była więc nie tylko momentem wręczenia statuetek i wyróżnień, ale również okazją do przypomnienia, że kultura miasta powstaje dzięki ludziom – ich pomysłom, pracy, talentowi i gotowości do dzielenia się nim z innymi.

Foto: UM Tychy

GALERIA


Share

Aktualności powiązane


Wydarzenia towarzyszące



Festiwalowy październik w Tychach

wpis

Tychy to miasto, które dobrze wykorzystuje jesień. Kiedy dni stają się krótsze, tym bardziej warto wyjść z domu i spotkać się z kulturą. Dlatego chciałbym zaprosić Państwa, by tegoroczny październik spędzić w mieście razem - przy muzyce, teatrze i słowie.

Kulturalny kalendarz otworzy w tym miesiącu AUKSODRONE – festiwal, który od lat pokazuje, że współczesna muzyka nie zna granic i potrafi łączyć różne gatunki, artystów i publiczność. To wydarzenie mocno związane z Tychami i z naszą Orkiestrą Kameralną Miasta Tychy – AUKSO pod dyrekcją maestro Marka Mosia.

Od 6 do 11 października zaproszę Państwa do Teatru Małego na LOGOS FEST – Tyski Festiwal Słowa. Tegoroczna, trzynasta już edycja poświęcona będzie Williamowi Shakespeare’owi. To festiwal, który przypomina nam o wartości słowa – o tym, że dobrze opowiedziana historia nadal potrafi poruszyć, skłonić do refleksji, a czasem także zmienić nasze spojrzenie na świat.

A później przyjdzie czas na wydarzenie, z którym Tychy są związane od czterdziestu lat. Od 17 do 24 października odbędzie się Śląska Jesień Gitarowa. W programie znalazło się kilkanaście koncertów, w których weźmie udział około 200 artystów. Będą mistrzowie gitary klasycznej, jazzowej i flamenco, konkurs młodych gitarzystów, pokazy instrumentów, wykłady i inne wydarzenia edukacyjne. To piękny jubileusz i powód do dumy – zarówno dla organizatorów, jak i dla nas wszystkich. Opowiadać o tym będzie wystawa „40 lat Śląskiej Jesieni Gitarowej” w Muzeum Miejskim w Tychach, której wernisaż zaplanowano na 16 października.

Lubię myśleć o tych wydarzeniach nie tylko jak o kolejnych punktach w kalendarzu. To dowód na to, że Tychy są miastem, w którym kultura ma swoje stałe miejsce. Festiwale przyciągają do nas znakomitych artystów i gości z całej Polski i zagranicy, ale przede wszystkim są dla mieszkańców – żebyśmy mogli spotkać się blisko domu z muzyką i sztuką na najwyższym poziomie.

Dlatego zachęcam: sprawdźmy październikowy program, wybierzmy coś dla siebie i spotkajmy się podczas festiwali. Bo dobrze mieć takie wydarzenia u siebie. I dobrze być z nich dumnym.

Maciej Gramatyka
Prezydent Miasta Tychy

GALERIA


Share

Aktualności powiązane


Wydarzenia towarzyszące



AUKSODRONE – muzyka bez granic

wpis

Czy przyszłość da się wymyślić od nowa? Tegoroczny AUKSODRONE zachęca, by poszukać odpowiedzi, uważnie wsłuchując się w to, co już znamy.

Od 2 do 4 października Mediateka w Tychach ponownie stanie się miejscem spotkania muzyki współczesnej, jazzu, elektroniki, improwizacji i klasycznego brzmienia AUKSO – Orkiestry Kameralnej Miasta Tychy.

AUKSODRONE od początku jest festiwalem, który nie lubi oczywistych podziałów. Klasyka spotyka się tu z elektroniką, jazz z muzyką eksperymentalną, a dobrze znane motywy otrzymują zupełnie nowe życie. Tegoroczna edycja idzie jeszcze dalej – sięga do pamięci, mitów i muzycznego dziedzictwa, aby sprawdzić, co można z nimi zrobić dzisiaj.

Słowiańskie duchy i muzyka XXI wieku

Festiwal rozpocznie się 2 października o godz. 19.00 koncertem AUKSO x EABS „Slavic Spirits”. Z AUKSO wystąpi wrocławski kwintet jazzowy EABS, a całość poprowadzi Marek Moś.

„Slavic Spirits” to muzyczna podróż do źródeł słowiańskiej wyobraźni. EABS sięga po motywy związane z dawnymi wierzeniami, krajobrazem i pamięcią kulturową, przepuszczając je przez język współczesnego jazzu, improwizacji i elektroniki. To próba odnalezienia tego, co pozostało z dawnego świata, ale bez odtwarzania go w muzealnej formie.

„Harnasie” na nowo

3 października publiczność usłyszy projekt AUKSO x Tomasz Sroczyński „Harnasie”. Kompozytor, instrumentalista i producent muzyczny spotka się na scenie z AUKSO i Markiem Mosiem.

Punktem wyjścia jest podhalański folklor oraz tradycja, którą wcześniej twórczo przetwarzał Karol Szymanowski. Sroczyński spogląda jednak na ten materiał z perspektywy współczesnego twórcy. W jego interpretacji pojawiają się inspiracje góralskim śpiewem, tańcem, brzmieniem kapeli ludowej i legendą Janosika.

To kolejny przykład charakterystycznego dla AUKSODRONE dialogu między tym, co zakorzenione w tradycji, a tym, co eksperymentalne i współczesne.

Powrót do Komedy

Finał festiwalu, 4 października, należeć będzie ponownie do AUKSO i EABS. Muzycy zaprezentują projekt „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)”.

EABS sięga tutaj po mniej znane kompozycje Krzysztofa Komedy – muzykę tworzoną m.in. do filmów, animacji i krótkich metraży. Nie chodzi jednak o wierne odtworzenie oryginałów. Muzycy poddają je twórczej reinterpretacji, wykorzystując m.in. improwizację, hip-hop, jungle, funk, gospel i elektronikę.

To spotkanie z Komedą widzianym nie jako pomnik, ale jako artysta, którego muzykę można nieustannie odkrywać na nowo.

AUKSODRONE – muzyka bez granic

Trzy festiwalowe dni pokazują, że współczesna muzyka może być jednocześnie eksperymentem, rozmową z tradycją i próbą opisania teraźniejszości. W centrum pozostaje AUKSO – Orkiestra Kameralna Miasta Tychy, która podczas AUKSODRONE spotyka się z artystami reprezentującymi bardzo różne światy muzyczne.

Tegoroczny festiwal stawia przy tym pytania o pamięć i tożsamość. Co warto zachować z przeszłości? Co można opowiedzieć na nowo? I czy stare historie mogą jeszcze przemawiać językiem współczesnej muzyki?

AUKSODRONE proponuje, żeby odpowiedzi poszukać przede wszystkim w dźwiękach.

AUKSODRONE 2026 odbędzie się 2–4 października w Mediatece w Tychach. Bilety na poszczególne koncerty kosztują 59 zł, dostępny jest także karnet trzydniowy.

Więcej na AUKSODRONE

GALERIA


Share

Aktualności powiązane


Wydarzenia towarzyszące



XIII LOGOS FEST – Tyski Festiwal Słowa. Edycja Szekspir.

wpis

Słowo, które potrafi budować emocje, opowiadać o człowieku i zadawać pytania aktualne mimo upływu stuleci. Od 6 do 11 października w Tychach odbędzie się XIII LOGOS FEST – Tyski Festiwal Słowa.

Tegoroczna edycja poświęcona będzie twórczości Willama Shakespeare’a – jednego z najważniejszych dramaturgów w historii światowej literatury.

LOGOS FEST od lat przypomina, że słowo wciąż ma ogromną siłę. W świecie zdominowanym przez obraz festiwal przywraca uwagę językowi, jego brzmieniu, znaczeniom i emocjom. Każda edycja staje się okazją do nowego spotkania z twórczością wybitnych autorów i artystów. W poprzednich latach bohaterami festiwalu byli m.in. Agnieszka Osiecka, Marek Grechuta, Jeremi Przybora, Wojciech Młynarski, Jonasz Kofta i Ewa Demarczyk.

Tym razem centrum zainteresowania będzie Shakespeare. Jego dramaty, choć powstały kilkaset lat temu, wciąż mówią o sprawach bliskich współczesnemu człowiekowi – miłości, władzy, ambicji, samotności, odpowiedzialności, strachu i rodzinnych relacjach.

Shakespeare z różnych perspektyw

Program XIII LOGOS FEST został zbudowany tak, aby pokazać twórczość Shakespeare’a w wielu odsłonach. Będą spektakle, monodram, spotkanie z aktorem oraz widowisko poetyckie.

Festiwal otworzą „Córki króla Leara” w reżyserii Karoliny Przystupy. Spektakl Teatru Małego w Tychach spojrzy na jeden z najsłynniejszych dramatów Shakespeare’a z perspektywy Goneryli, Regany i Kordelii. W centrum znajdą się nie tyle królewskie intrygi, ile relacje rodzinne, potrzeba miłości, brak bliskości i skomplikowana więź córek z ojcem.

Kolejne dni przyniosą spotkanie dwóch wielkich postaci szekspirowskiego teatru. „Hamlet vs Makbet” w reżyserii Waldemara Raźniaka zestawi ze sobą bohaterów dwóch dramatów, przyglądając się ich sposobom mierzenia się z losem. Hamlet i Makbet staną się punktem wyjścia do rozmowy o ambicji, władzy, odpowiedzialności, strachu i podejmowaniu decyzji.

„Pieśni Leara” – Shakespeare poprzez muzykę i ruch

Jednym z wydarzeń festiwalu będą „Pieśni Leara” w reżyserii Grzegorza Brala, przygotowane przez Teatr Pieśń Kozła.

To nie będzie klasyczna inscenizacja „Króla Leara”. Szekspirowski dramat zostanie opowiedziany poprzez głos, muzykę, rytm i ruch. Twórcy skupiają się na emocjach, napięciach i najważniejszych motywach dramatu, tworząc intensywną, muzyczną interpretację świata Shakespeare’a.

Spotkanie z Andrzejem Sewerynem

Ważnym punktem festiwalu będzie także spotkanie z Andrzejem Sewerynem. „Rozmowy przy otwartej kurtynie” zaplanowano na 10 października. Spotkanie będzie miało charakter otwarty, a udział w nim będzie bezpłatny po odebraniu wejściówki w kasie Teatru Małego. Wydarzenie będzie również transmitowane na kanale YouTube Teatru Małego.

Tego samego dnia w Pasażu Kultury Andromeda odbędzie się „Jeżeli słowa są oddechem, a oddech życiem…” – widowisko poetyckie przygotowane przez uczestników Turnieju Recytatorskiego. To właśnie młodzi wykonawcy będą mieli okazję zmierzyć się ze słowem i twórczością patrona tegorocznej edycji. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny.

Finał z „Learem”

Festiwal zakończy się 11 października monodramem „Lear” w wykonaniu Andrzeja Seweryna, w reżyserii Janusza Opryńskiego. Spektakl Teatru Starego w Lublinie będzie scenicznym spotkaniem aktora z jedną z najbardziej przejmujących postaci w dorobku Shakespeare’a.

„Lear” to opowieść o władzy, starości, samotności, rodzinnych więziach i utracie. W centrum pozostaje człowiek, który musi zmierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji i rozpadem świata, który wcześniej wydawał mu się trwały.

Słowo wciąż aktualne

XIII LOGOS FEST pokazuje, że klasyka nie musi oznaczać muzealnego eksponatu. Shakespeare staje się punktem wyjścia do rozmowy o współczesności – o relacjach, wyborach, ambicjach, władzy i emocjach, które mimo zmieniającego się świata pozostają zaskakująco bliskie.

Festiwal odbędzie się od 6 do 11 października 2026 roku w Teatrze Małym oraz Pasażu Kultury Andromeda w Tychach. W programie znalazły się spektakle, spotkania i wydarzenia poetyckie, a tegoroczną edycję połączy jeden wielki temat – William Shakespeare i siła jego słowa.

Szczegóły i program znajdziesz na stronie organizatora, czyli Teatru Małego w Tychach

GALERIA


Share

Aktualności powiązane


Wydarzenia towarzyszące



Letnie AUKSO ON/TOUR

wpis

Sezon koncertowy AUKSO w tyskiej Mediatece zazwyczaj dobiega końca wraz z nadejściem wakacji. Nie oznacza to jednak, że orkiestra zwalnia tempo.

Wręcz przeciwnie – lipiec i sierpień to dla muzyków czas intensywnego koncertowania, spotkań z różnymi stylistykami i artystami oraz udziału w festiwalach organizowanych w całej Polsce. W tym roku AUKSO wzbogaciło swój letni kalendarz także o współpracę z zagranicznymi artystami i koncerty poza granicami kraju.

W swoją letnią trasę koncertową orkiestra wyruszyła z Tychów, przemierzała Polskę aż po jej północno-wschodni kraniec, ku Suwalszczyźnie. Tu, między 26 a 30 lipca, już po raz dwudziesty drugi odbyła się Letnia Filharmonia AUKSO. To jeden z najważniejszych punktów wakacyjnego kalendarza orkiestry.

Letnia Filharmonia AUKSO to festiwal, który łączy muzykę klasyczną, tradycję, sztuki wizualne i edukację. Odbywa się w północno-wschodnim regionie Polski i jego miejscowościach (Sejny, Wigry, Płociczno, Huta), w których mieszkańcy mają na co dzień ograniczone możliwości uczestniczenia w ofercie kulturalnej. W programie Letniej Filharmonii znalazły się koncerty kameralne i orkiestrowe z udziałem AUKSO pod dyrekcją Marka Mosia oraz znakomitego wiolonczelisty Marcina Zdunika w roli solisty. Muzyce towarzyszyły spotkania ze sztukami wizualnymi – między innymi wystawa prac Jerzego Jaworowskiego oraz rozmowa z fotografikiem Jakubem Strumiłło. Ważnym elementem programu były również warsztaty wokalne pod kierunkiem pochodzącej z Suwalszczyzny wokalistki Natalii Roguckiej oraz wydarzenia prezentujące lokalną kulturę i historię.

Festiwal zakończył w Suwałkach koncert Kapeli ze Wsi Warszawa i AUKSO, podczas którego muzyka tradycyjna spotkała się ze współczesnymi aranżacjami polskich kompozytorów. Letnia Filharmonia AUKSO to na Podlasiu jedno z ciekawszych wakacyjnych wydarzeń łączące różne dziedziny sztuki, artystów i publiczność i wzbogacające kulturalną ofertę regionu.

Szczególne miejsce w letnim kalendarzu AUKSO zajęły koncerty podczas Festiwalu Break in Classic – jednego z najciekawszych aktualnie nowych wydarzeń na muzycznej mapie Polski. Jego pomysłodawcami są światowej sławy śpiewak Jakub Józef Orliński i pianista Aleksander Dębicz, którzy proponują nowoczesne spojrzenie na muzykę klasyczną, otwierając ją na współczesne formy i wrażliwość artystyczną. Koncerty odbywały się w otoczeniu natury i wyjątkowej architektury zabytkowego kompleksu Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim, Oddziale Muzeum Narodowego w Warszawie.

W tym roku AUKSO Orkiestra Kameralna Miasta Tychy, znana z odważnych projektów na pograniczu gatunków oraz współpracy z ikonami jazzu, rocka i muzyki alternatywnej, została orkiestrą festiwalową. Na scenie towarzyszyła znakomitym solistom. Wśród nich znalazł się Avi Avital – wirtuoz mandoliny, który pokazuje możliwości tego instrumentu w zupełnie nowym świetle, swobodnie łącząc Bacha i Vivaldiego z jazzem i muzyką folkową. A także ponownie wybitny wiolonczelista Marcin Zdunik, w jego repertuarze renesans spotyka się ze współczesną awangardą, a wykonawstwo z improwizacją i sztuką aranżacji. Ponadto Jakub Józef Orliński – światowej sławy kontratenor, przełamujący stereotypy związane z wykonawstwem muzyki dawnej, łączący kunszt wokalny z breakdance’em i współczesnym wizerunkiem scenicznym oraz Aleksander Dębicz – pianista, kompozytor i improwizator, którego znakiem rozpoznawczym jest cinematic classical, autorski styl łączący klasyczne brzmienie z narracyjnością muzyki filmowej i swobodą improwizacji.

Do fascynującego muzycznego spotkania doszło również na katowickiej scenie OFF Festivalu. Podczas koncertu muzycy AUKSO wystąpili z Arthurem Verocaiem – legendą i jednym z pionierów muzyki brazylijskiej. Urodzony w 1945 roku w Rio de Janeiro kompozytor, aranżer, gitarzysta, pianista i dyrygent od dekad zachwyca barwnym, orkiestrowym brzmieniem, w którym brazylijskie rytmy samby i bossa novy spotykają się z jazzem, soulem, funkiem oraz wpływami muzyki klasycznej. Jego twórczość, odkrywana na nowo przez kolejne pokolenia słuchaczy, stała się również źródłem sampli dla artystów hip-hopowych, w tym MF DOOM-a i Ludacrisa. Sierpniowy koncert w Katowicach, z udziałem AUKSO, otworzył europejską trasę artysty zainicjowaną przez OFF Festival. Kolejne koncerty artyści wykonali wspólnie w skandynawsko-nordyckiej trasie: w Oslo, Goeteborgu oraz w Helsinkach.

Agnieszka Lakner

Przed nami festiwal Auksodrone (2-4 października 2026). Informacje o poszczególnych koncertach Festiwalu można znaleźć w naszym kalendarium.

GALERIA


Share

75 obrazów na 75-lecie miasta

wpis

We wrześniu Miejska Galeria Sztuki OBOK zaprosi na zbiorową wystawę tyskiego środowiska artystycznego. Pokazanych zostanie 75 obrazów, a okazją do zaprezentowania tego zbioru jest oczywiście siedemdziesięciopięciolecie Miasta Tychy świętowane przez cały rok.

„To już druga zbiorowa wystawa tyskiego środowiska w ostatnim czasie – mówi Wojciech Łuka, kurator Miejskiej Galerii Sztuki OBOK. – Pierwszą zorganizowaliśmy w 2024 roku w związku z trzydziestoleciem galerii. Obecna ma oczywiście związek z siedemdziesięciopięcioleciem miasta, a zbiór, który prezentujemy, jest bardzo różnorodny pod względem form, tematów i technik. Mamy bardzo tradycyjne obiekty, jak drzeworyty, linoryty, klasyczne malarstwo, rzeźba, ale są też fotografie, a także cyfrowe transformacje zdjęć”.

Wojciech Łuka zwraca uwagę na sylwetki i życiorysy autorów; to także bardzo różnorodna grupa. „Najstarszy twórca to dziewięćdziesięciopięcioletni Franciszek Wyleżuch, który od bardzo dawna nie wystawiał swoich prac, a tym razem zdecydował się na to. Z drugiej strony mamy dwudziestopiecioletnią autorkę, pokazującą swoje prace po raz pierwszy po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych. Mamy prace dwóch obcokrajowców, którzy od jakiegoś czasu są związani z Tychami: Orlando Nieto Mediny z Kolumbii i Samvela Paremuzyana z Armenii. Kolejna ciekawa osoba to Kamil Łabanowicz, który nie mieszka już w Tychach, ale stąd pochodzi, a obecnie kieruje zespołem projektującym najnowsze modele marki Audi – on pokaże na wystawie swoje rysunki. Są więc artyści, którzy stąd pochodzą, ale już tu nie mieszkają. Są tacy, którzy pochodzą z daleka, ale związali się z Tychami. Są też oczywiście twórcy związani z miastem przez całe swoje życie. Zdecydowaliśmy się przyjąć maksymalnie szerokie rozumienie tyskiego środowiska twórczego i włączyć do niego tych artystów, których losy w jakikolwiek sposób splotły się z Tychami, czy to zawodowo czy życiowo. Inaczej te kryteria byłyby bardzo trudne do sprecyzowania – mówi kurator galerii. – Ważne jest to, że czują się z miastem związani, utożsamiają się z nim i tu wracają”.

Co ważne, każdy z artystów sam zdecydował o tym, jaką pracę chce pokazać. „Mamy więc swoistą wizytówkę każdego z twórców – mówi Wojciech Łuka. – To sprawia, że powstał bardzo interesujący zbiór”.

Analizując biogramy artystów (będą dostępne w katalogu wystawy), możemy też zadać sobie pytanie, kim jest współczesny artysta. „Wśród twórców są osoby na co dzień zajmujące się psychologią, są przedsiębiorcy, właściciele i pracownicy agencji reklamowych i projektowych, nauczyciele (od szkół podstawowych po uczelnie wyższe), pedagodzy, pracownicy instytucji kultury. Mamy też artystów, którzy są już na emeryturze, albo osoby zajmujące się aktualnie domem i wychowywaniem dzieci. Są oczywiście i tacy, którzy starają się żyć tylko z twórczości artystycznej, ale jest ich niewielu. Tak więc jest to bardzo ciekawy temat do analizy: kim jest dzisiaj twórca? Ta wystawa jest po części także o tym” – dodaje Wojciech Łuka.

Wystawa stwarza wiele okazji do interpretacji tematu roli sztuki w życiu miasta i jego mieszkańców. Warto zwrócić uwagę, że niektórzy z twórców są starsi niż ten jubileusz i wkraczali w swoje życie zawodowe właśnie w okresie intensywnej rozbudowy „nowych” Tychów. „Wówczas rynkiem pracy dla twórców były państwowe przedsiębiorstwa, takie jak ZEG, Społem czy kopalnie. Ówczesne władze rozbudowującego się miasta stwarzały artystom dość cieplarniane warunki – tak z dzisiejszej perspektywy można to oceniać. Dzisiaj tych instytucji już nie ma, pojawiły się nowe, wynikające z zupełnie innej struktury rynku. Są to głównie przedsiębiorstwa prywatne, a jeśli publiczne, to głównie w obszarze edukacji. Mamy bardzo duży rynek reklamy czy identyfikacji wizualnej, to oczywiście także skutkuje bardzo ciekawymi realizacjami. Ale jeśli mówimy o sztuce obecnej w przestrzeni miasta, to nadal mamy na myśli przede wszystkim te dzieła, które powstały kilkadziesiąt lat temu. Te dzieła – mozaiki, rzeźby – stały się rozpoznawalnymi punktami topografii. Takie „szpilki” wciąż można wkładać w mapę miasta. Może warto o tym pomyśleć? Chciałbym, żeby ta wystawa była pretekstem także do takiej refleksji” – dodaje Wojciech Łuka.

75 obrazów. Wystawa zbiorowa tyskich twórców – wystawę można oglądać do 6.11.2026 w Miejskiej Galerii Sztuki OBOK.

Sylwia Witman

Foto: Bartosz Hadryś

GALERIA


Share

Ten pierwszy…

wpis

Już tylko tygodnie dzielą nas od podwójnego jubileuszu Śląskiej Jesieni Gitarowej. W październiku odbędzie się 20. edycja festiwalu, miną także cztery dekady od tego pierwszego, który odbył się w 1986 roku.

Czterdzieści lat temu, dokładnie 2 października 1986 roku, ziściło się marzenie mieszkającego w Tychach, przy ówczesnej ul. Engelsa, kompozytora, gitarzysty, ale przede wszystkim pedagoga katowickiej Akademii Muzycznej, Jana Edmunda Jurkowskiego. Jeżdżąc po Europie i biorąc udział w wielu festiwalach, doszedł do wniosku, że nie ma przecież reguły nakazującej organizowania tego typu przedsięwzięć wyłącznie w metropoliach czy największych miastach. Skoro udało się w kilkudziesięciotysięcznym greckim Volos, czy liczącym jeszcze mniej mieszkańców Esztergom na Węgrzech, to dlaczego ma się nie udać w Tychach?!

Jurkowski zaraził ideą tyski Urząd Miasta, a konkretnie szefa Wydziału Kultury i Sztuki Jana Kulbickiego, rodzimą uczelnię i szefostwo kultury w województwie, co doprowadziło do tego, że wspomnianego 2 października (nietypowo, bo w czwartek) można było ze sceny Teatru Małego wygłosić formułkę: „Międzynarodowy Festiwal Gitarowy Śląska Jesień Gitarowa uważam za otwarty”.

Pamiętajmy, że rzecz dzieje się w schyłkowym okresie PRL, a więc w czasie, gdy wszystko – także środki na organizację takiej imprezy – trudno było zdobyć, a na zaproszenie artystów zza tzw. żelaznej kurtyny, czyli krajów zachodnich, mogli sobie pozwolić tylko nieliczni. Tychy miały jednak Jurkowskiego i jego „znajomości” w środowiskach gitarowych na całym świecie. Jako że był osobą lubianą i nadzwyczaj kontaktową, nie miał większego problemu z przekonaniem gwiazd europejskiej i światowej gitary, by wystąpiły na jego festiwalu i to częstokroć za honoraria kilkakrotnie niższe od tych, które płacić musieli inni. Robili to po prostu „dla Edmunda” i trochę z ciekawości, jak też uda się zorganizować międzynarodową imprezę w stosunkowo niewielkich Tychach.

Udało się i na scenie Teatru Małego zagrali podczas pierwszej edycji, prócz także znakomitych gitarzystów polskich i tych z zaprzyjaźnionej NRD, Czechosłowacji, Kuby czy Węgier, także wirtuozi z Austrii, Meksyku, Grecji, a nawet Stanów Zjednoczonych. Podobno Gregory Newton był pierwszym w historii amerykańskim gitarzystą klasycznym, który wystąpił w Polsce. W drugiej edycji do listy państw, z których artyści pojawili się w Tychach, dołączyły: Argentyna, Brazylia, Szwajcaria i RFN. A potem już poszło…

Pisząc o tym pierwszym święcie gitary w Tychach, warto wspomnieć o tym, że rówieśnikiem ŚJG jest Hotel Tychy, który został oddany do użytku niemal na sam festiwal, a przesłuchania konkursu dla młodych gitarzystów odbywały się w Domu Kultury Górnik na Osiedlu A (w obecnej szkole muzycznej rezydował wtedy jeszcze Komitet Miejski PZPR), a uczestnicy imprezy – także te największe światowe gwiazdy – na posiłki jeździli do… zakładowej stołówki FSM na Osiedlu H.

Dla miasta i dla Tyszan ta pierwsza Śląska Jesień Gitarowa była wydarzeniem wielkiego kalibru, widownia Teatru Małego notowała nadkomplety, a koncerty kończyły się wielokrotnym bisowaniem. Z takimi wrażeniami goście festiwalu wracali do domu i często później pojawiali się na festiwalu. I tak przez czterdzieści lat…

Wojciech Wieczorek

Foto: III Festiwal Śląska Jesień Gitarowa (13.10.1990), autor: Ireneusz Kaźmierczak

Link do programu Festiwalu XX Śląskiej Jesieni Gitarowej: guitar.tychy.pl
Link do biletów: ticketmaster.pl

GALERIA


Share

Czarno-białe, z odcieniami szarości

wpis

Z Jadwigą Basińską, Dariuszem Basińskimi oraz Jackiem Borusińskim z Mumio rozmawia Marcin Stachoń.

W rzeczywistości pełnej intensywnych kolorów Mumio wybiera czerń, biel, ale także nie unika odcieni szarości. 19 września w Teatrze Małym w Tychach odbędzie się premiera MUMIO czarno-białe

Dzień wcześniej spektakl zostanie zaprezentowany podczas Gali Kultury, w trakcie której wręczone zostaną Nagrody Prezydenta Miasta Tychy w dziedzinie kultury. Później MUMIO czarno-białe wyruszy do Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Szczecina i Poznania. Jadwiga Basińska, Dariusz Basiński i Jacek Borusiński opowiadają o spotkaniu ze światem telewizji lat 60. i 70., wrażliwości, której nie chcą pozwolić umrzeć, oraz publiczności, która za każdym razem współtworzy ich teatr.

Kilkanaście lat temu po raz pierwszy zobaczyłem Was w Teatrze Korez. Przez pierwszych dziesięć minut szukałem klucza do Waszej formy. Dopiero kiedy zrozumiałem jej język, wpadłem w fotel – i od tej chwili śmiech mieszał się już tylko z zachwytem. Czy publiczność nadal musi uczyć się Waszego sposobu opowiadania?

Jacek Borusiński: Dzisiaj na widowni zawsze jest spora grupa osób, które już nas znają i wiedzą, na co przyszły. Na początku bywało inaczej – publiczność potrzebowała trochę czasu, żeby oswoić się z naszym językiem i wejść w ten świat. Nadal jednak zdarza się, że ktoś zarykuje się ze śmiechu, a siedząca obok osoba patrzy i nie rozumie dlaczego. Kiedyś na widowni siedziały trzy siostry: dwie płakały ze śmiechu, trzecia nie potrafiła tego zrozumieć. To samo wychowanie, wspólne korzenie i rodzinne opowieści, a jednak wrażliwość każdej z nich pobiegła zupełnie inną drogą.

Dariusz Basiński: I chyba właśnie to jest ciekawe. Poczucie humoru nie musi się układać według podziałów, które znamy z życia społecznego czy polityki. Pamiętam rozmowę na naszym Facebooku: w komentarzach żartowali ze sobą wojująca feministka i katolicki ksiądz. Jeśli Mumio ma jakąś misję, to może właśnie taką – łączyć ludzi, którzy w innych okolicznościach nie do końca umieliby znaleźć wspólny mianownik.

MUMIO czarno-białe powstaje w Teatrze Małym i tutaj będzie miało premierę. Czy Tychy pozostawiły w nim jakiś ślad?

Dariusz: Od lat mieszkamy z Jadzią w Tychach, dlatego cieszę się, że właśnie w Teatrze Małym znaleźliśmy miejsce, w którym czujemy się naprawdę u siebie.

Jadwiga Basińska: Tychy odbijają się w tym spektaklu wewnętrznie. Od trzeciego roku życia mieszkam w tym mieście. Kiedy myślę o latach 70., widzę siebie siedzącą w dużym pokoju na Osiedlu K i patrzącą w ekran, na którym pojawia się Kabaret Starszych Panów. To są moje wspomnienia, wyobrażenia i wszystko, co przez lata zdążyłam przez siebie przefiltrować. Jest w tym również moje marzenie o teatrze i występowaniu. Myślałam nawet, żeby w jednej z piosenek pojawiła się tyska fontanna z niedźwiadkami. Uwielbiałam je, bawiłam się z nimi, właściwie się z nimi przyjaźniłam.

W spektaklu powracacie do dzieciństwa, czarno-białej telewizji i „smaków przeszłości”. Co właściwie chcecie przywołać z tamtego świata?

Jacek: Oglądałem Wojnę domową i myślałem: jak bardzo chciałbym zagrać z Kazimierzem Rudzkim albo Ireną Kwiatkowską. Dzieli nas czas, nie mogliśmy spotkać się na jednej scenie, ale w tym spektaklu próbujemy wejść w tamtą „wodę”, symbolicznie minąć się z nimi gdzieś po drodze. To jest nasz hołd. Jeżeli jakaś postać skojarzy się widzowi z Rejsem, nie będzie to parodia ani pastisz, lecz podskórne czucie ludzi z tamtej rzeczywistości.

Dariusz: Nie interesują nas łatwe karykatury współczesnych typów. Bardziej pociągają nas ludzie trochę życiowo nieporadni, naznaczeni słabością – ofiary losu, nieszczęśnicy, dziwacy. W świecie Kabaretu Starszych Panów właściwie nie było ludzi sukcesu w dzisiejszym rozumieniu. Nawet amant pozostawał w jakiś sposób śmieszny, niedoskonały. Właśnie to jest dla nas ciekawe. Nie po to, żeby tych bohaterów wyśmiewać, ale żeby z nimi współ-czuć – czuć wspólnie.

Jadwiga: Magda Umer opowiadała nam, że Jeremi Przybora mówił o nas, iż jesteśmy jakby wyjęci z jego świata. Barbara Krafftówna, Irena Kwiatkowska czy Alina Janowska bardzo mocno ukształtowały moją wrażliwość. Czuję, że artystycznie wyrastam z tej samej tradycji.

Po tylu latach wspólnej pracy i ogromnym doświadczeniu scenicznym można już wejść na scenę na autopilocie?

Jacek: Absolutnie nie. Nie próbujemy przeskakiwać samych siebie – za każdym razem szukamy tego, co nas cieszy i interesuje, i na nowo próbujemy dokopać się do odpowiedniego stanu ducha. Oczywiście każda kolejna rzecz bywa porównywana z wcześniejszymi. Pojawia się więc niepewność, czy w nowym spektaklu znajdzie się coś, co okaże się dla widzów równie ważne i spotka się z ich uznaniem. Nie ma na to żadnej gwarancji. To nie fabryka, w której ustawia się grubość na dwa centymetry, uruchamia prasę i jedzie. Za każdym razem zaczynamy właściwie od nowa.

Jadwiga: Nie chcę wracać do dawnych postaci. Jestem starsza, inna i szukam nowych obszarów. Lata 60. i 70. otwierają przede mną przestrzeń, w której wcześniej się nie poruszałam. Pomaga mi również doświadczenie pracy z Magdą Umer. Kiedy po raz pierwszy zaprosiła nas do stworzenia Przybory na 102, odmówiliśmy, bo byliśmy młodzi i pełni lęku. Dziesięć lat później poczuliśmy, że jesteśmy gotowi. Zrozumieliśmy, że nie musimy niczego przeskakiwać ani udowadniać, że jesteśmy lepsi – mamy przepuścić materiał przez własną wrażliwość. Nie muszę zaskakiwać za wszelką cenę. Ważne, żeby to było prawdziwe.

Jacek: Aktor może mieć za sobą wiele spektakli czy filmów, ale przy każdym kolejnym znów staje przed czystą kartką. Nigdy nie wie, czy tym razem się uda. Za każdym razem zaczyna właściwie od nowa.

Jak właściwie rodzi się u Was nowy materiał – od czego zaczynacie i jak łączycie swoje pomysły?

Dariusz: Mam skłonność do odkładania rzeczy na później i bardzo lubię improwizację. Ma ona również wygodną stronę: pozwala dłużej nie zamykać tekstu i odsunąć moment, w którym trzeba się go nauczyć. Jacek i Jadzia częściej przychodzą z gotowym numerem. Ja mniej ufam własnej ocenie materiału, dlatego jestem chyba najbardziej otwarty na uwagi. Improwizacja jest jednak skokiem w przepaść. Nie ma reakcji, człowiek tonie, próbuje się ratować i nie wie, jak scenę zakończyć. To daje wielką energię, ale potrafi też niepotrzebnie przedłużyć spektakl. Przy MUMIO czarno-białym chciałbym więcej rzeczy ułożyć. Jeżeli jednak na scenie uderzy we mnie piorun pomysłu, nie zmarnuję go.

Jacek: Czasem zazdroszczę Darkowi, bo dzięki jego metodzie tysięczne przedstawienie może wyglądać jak premiera. Nie chciałbym pracować tak jak on, bo to nie moja natura, ale widzę, że jego metoda pozostaje niezwykle żywa.

Jadwiga: Nasze postacie z różnych, granych od lat spektakli też żyją. Kiedy jedna zaczyna tracić świeżość, inna nagle ma wzlot. Po samej premierze potrzebujemy kilku albo kilkunastu spotkań z widownią, żeby spektakl stał się całym właściwym „ciastem”, żeby wszystkie składniki zdążyły się przegryźć. Publiczność jest w tym procesie swego rodzaju akuszerem.

Mówicie o świecie sprzed lat po to, żeby komentować teraźniejszość?

Dariusz: Nie interesuje nas bieżący komentarz, protest czy publicystyka. To nie znaczy, że uciekamy od rzeczywistości. Można opowiedzieć historię Nikifora, która nie mówi wprost o „tu i teraz”, a będzie głębsza od aktualnego manifestu. Jesteśmy zaskoczeni ilością i często słabą jakością rozrywki. Nie niesiemy misji na sztandarach, ale marzymy, żeby wyłuskiwać ludzi o podobnej wrażliwości – także z nowego pokolenia. Rodzice przychodzą z dziećmi i mówią: „Zobaczcie, coś takiego istnieje”. Chcielibyśmy, żeby ta wrażliwość nie umarła.

„Czarno-białe” brzmi jak mocna opozycja. W słynnym „tak – tak, nie – nie” pobrzmiewa wezwanie do prostoty i jasności. Czy w tytule mieści się podobna tęsknota za prawdą w świecie pełnym relatywizmu?

Jacek: Nie wyszliśmy od takiej interpretacji. Punktem wyjścia był po prostu świat bez kolorów – czarno-biała telewizja. Jednak tytuł, podobnie jak spektakl, w pewnym momencie oddaje się widzom i wtedy zaczynają powstawać nowe znaczenia. W świecie czarno-białym mieści się przecież cała paleta szarości, bo nikt z nas nie jest wyłącznie czarny albo biały. Każdy ma w sobie miejsca ciemniejsze i jaśniejsze – tak naprawdę wszyscy składamy się z różnych odcieni szarości.

Swoje spektakle tworzycie i reżyserujecie sami. Czy kiedykolwiek myśleliście o zaproszeniu reżysera spoza zespołu – kogoś, kto spojrzałby na Mumio z innej perspektywy?

Dariusz: Podczas pracy nad reklamami poznaliśmy Iwo Zaniewskiego i od razu znaleźliśmy wspólny język. Pracowało nam się znakomicie, bo mieliśmy podobną wrażliwość, wyczucie komizmu. Nie traktowaliśmy reklamy jako artystycznego kompromisu – zachowaliśmy w niej własny język. Sztuka nie zależy przecież od szufladki: opera może być artystycznie nieudana, a reklama – dziełem. Iwo bardzo wysoko ocenił nasz spektakl, ale chyba wszyscy czuliśmy, że wejście z zewnątrz w świat Mumio byłoby niezwykle trudne. Przy innych projektach chętnie poddajemy się reżyserii, natomiast ten świat musimy za każdym razem otworzyć sami.

Jak zatem zaprosilibyście czytelników „Ram Kultury” na spektakl MUMIO czarno-białe?

Jacek: Jeżeli bliski jest wam świat lat 60. i 70., klimat Kabaretu Starszych Panów i Wojny domowej, a może po prostu chcecie poznać naszą wrażliwość – przyjdźcie.

Dariusz: W rzeczywistości pełnej intensywnych kolorów czarno-szaro-biały świat może być prawdziwą odskocznią i oddechem.

Jadwiga: A jeśli ktoś pamięta mnie jako małą dziewczynkę chodzącą po Tychach, może przyjść i zobaczyć, co z tej dziewczynki wyrosło – i jak sobie dzisiaj radzi na scenie (śmiech).

Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na premierze.

Więcej informacji o wydarzeniu: „MUMIO. Czarno-białe”

Fot. Agnieszka Seidel-Kozuch

GALERIA


Share

Kąkol zwycięzcą konkursu Rock pod Żyrafą Festival Tychy 2026!

wpis

Tegoroczny przegląd konkursowy Rock pod Żyrafą zakończył się zwycięstwem zespołu Kąkol. Tyski skład nie tylko pokonał liczną konkurencję, ale zapisał się w historii festiwalu jako pierwszy zespół z Tychów, który wygrał konkurs.

O tegoroczną nagrodę rywalizowały trzy zespoły wyłonione spośród aż 65 zgłoszeń z całej Polski. W finałowym przeglądzie, który odbył się 5 września w Parku Miejskim Solidarności podczas festiwalu Rock pod Żyrafą, na scenie zaprezentowały się zespoły Kąkol, SICK SAINTS i PÖKITZØ. Każdy z finalistów otrzymał honorarium w wysokości 2500 zł brutto, a o zwycięstwie zdecydowało jury powołane przez Miejskie Centrum Kultury w Tychach.

Najlepszy okazał się Kąkol, którego występ przekonał jurorów i festiwalową publiczność. Zwycięstwo oznacza dla zespołu nie tylko Nagrodę Prezydenta Miasta Tychy w wysokości 7000 zł brutto, ale także wyjątkową przepustkę na przyszłoroczną edycję Rocka pod Żyrafą. Kąkol wystąpi na scenie przed głównymi gwiazdami kolejnej edycji festiwalu, za co otrzyma dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 7000 zł brutto.

Tegoroczny konkurs pokazał, że na polskiej scenie rockowej nie brakuje młodych zespołów z własnym pomysłem na muzykę. Spośród 65 nadesłanych zgłoszeń jury wyróżniło również 17 zespołów za pomysłowość aranżacji, poszukiwanie oryginalnej stylistyki i efektywność przekazu. Poziom konkursu był na tyle wysoki, że pozaregulaminowo zaproszono także zespoły ATAWIZM i The Süns do zagrania płatnych koncertów w ramach cyklu Muzyczne Wieczory nad Jeziorem 2027.

Kąkol ma już zatem zagwarantowane miejsce w line-upie przyszłorocznego Rocka pod Żyrafą. A tegoroczna edycja przechodzi do historii nie tylko jako muzyczne święto rocka, lecz także jako moment, w którym tyski zespół po raz pierwszy sięgnął po zwycięstwo w konkursie.

Gratulujemy Kąkolowi i wszystkim finalistom!

GALERIA


Share