Lech Kowalczyk i wizualny świat Śląskiej Jesieni Gitarowej 1986-2014

O randze „Śląskiej Jesieni Gitarowej” w Tychach zawsze decydowała nie tylko najwyższa jakość programu. Równie ważnym elementem budowania jego marki była przez niemal trzy dekady konsekwentnie tworzona oprawa plastyczna autorstwa Lecha Kowalczyka.

Od pierwszej edycji festiwalu w 1986 roku aż po czternastą – przez 28 lat – Lech Kowalczyk projektował scenografię, większość plakatów, foldery, programy, druki, reklamę zewnętrzną, gadżety oraz szatę graficzną płyt CD i festiwalową statuetkę-nagrodę. Archiwalne źródła potwierdzają jego udział już w pierwszym programie festiwalu, a późniejsze materiały określają go jako autora scenografii i oprawy plastycznej, a także uczestnika prac komitetów organizacyjnych festiwali. Powstał dzięki temu rozpoznawalny, własny język wizualny „Śląskiej Jesieni Gitarowej” – nastrojowy, elegancki i zmienny, lecz zawsze charakterystyczny. Indywidualnie projektowane scenografie nie były dekoracją, lecz plastycznym „przedłużeniem pola funkcjonowania” muzyki. Pop-rzez światło, kolor, przestrzeń, formy rzeźbiarskie i rytm współtworzyły klimat każdego koncertu. Ich oryginalność zauważano także w relacjach z festiwalu – scenografia określana była jako stały i charakterystyczny element wydarzenia, który z czasem tworzył jego niepowtarzalny styl firmowy – wyczekiwany, komentowany, lubiany i zapamiętywany. W ten sposób muzyka i obraz tworzyły jedną artystyczną całość, budując atmosferę, którą zapamiętywała zarówno publiczność, jak i goście oraz obserwatorzy, członkowie jury i artyści – m.in. Costas Cotsiolis, Badi Assad i Assad Family, Al Di Meola, Marcin Dylla, Jordi Savall czy Marek Moś z Orkiestrą Kameralną AUKSO. To właśnie ta konsekwentna synergia muzyki, scenografii i identyfikacji wizualnej współtworzyła niepowtarzalną markę festiwalu.

 

fot. Lech Kowalczyk
Śląska Jesień Gitarowa 1986
Projekt scenografii autorstwa Lecha Kowalczyka w Teatrze Małym w Tychach


Dwa języki jednej sztuki

Przez dwadzieścia osiem lat – od pierwszej do czternastej edycji Międzynarodowego Festiwalu Gitarowego „Śląska Jesień Gitarowa” w Tychach – scenografia współtworzyła jego obraz, atmosferę i wizualną tożsamość. Przestawała być projektowaniem oprawy wydarzenia, a stawała się próbą stworzenia innego plastycznego języka, który – niekoniecznie statyczny – mógłby spotkać się z falującym w przestrzeni językiem muzyki.
Najważniejsze stawało się splatanie się dwóch dziedzin sztuki – muzycznej i plastycznej. Gitara jest instrumentem o niezwykłej sile przywoływania obrazów i emocji. Jej muzyka wyrasta zarówno z tradycji klasycznej, jak i nowoczesności, ale ma w sobie także pierwiastek kultur ludowych: hiszpańskiej, kubańskiej, południowoamerykańskiej. W jej brzmieniu spotykają się rytuał, taniec, melancholia, żywioł i cisza. Ta wielość muzycznych światów wymagała plastycznych poszukiwań.
Twórca scenografii starał się odnajdywać dla nich wizualne odpowiedniki – nie ilustrować muzyki, lecz próbować dotknąć jej tajemnicy innym językiem. Światło, kolor, materia, rytm, przestrzeń i formy rzeźbiarskie stawały się środkami budowania nastroju. Scenografia miała pozostawać w tle, aby nie odbierać muzyce jej pierwszoplanowej roli, a jednocześnie, współistniejąc z nią, tworzyć wzbogacającą płaszczyznę jej odbioru.

fot. Lech Kowalczyk
Śląska Jesień Gitarowa 1996

Projekt scenografii autorstwa Lecha Kowalczyka i prezentacja statuetki–nagrody w Teatrze Małym w Tychach

Szczególnie ważnymi okazywały się bezpośrednie rozmowy i uzgodnienia z wykonawcami. Wspólne poszukiwanie właściwej przestrzeni dla muzyki miało znaczenie podczas koncertów takich artystów jak Badi Assad i Assad Family, Jordi Savall, Ana Vidović, Marek Napiór-kowski, Jarosław Śmietana, Tantalus Quortet, José Antonio Rodríguez. Ich muzyczne wizje stawały się impulsem do tworzenia indywidualnych scenicznych światów. Nie były one dekoracją gotową wcześniej i narzuconą artyście. Powstawały w dialogu – jako próba przełożenia muzycznej ekspresji na język obrazu.
Autor scenografii zawsze pozostaje „w cieniu”. Jego zadaniem nie jest konkurowanie z wirtuozem, lecz stworzenie przestrzeni, w której jego sztuka może zabrzmieć pełniej. A jednak właśnie poprzez to pozostawanie w tle plastyka może stać się współtwórcą wydarzenia – uczestnikiem szczególnej transcendencji, która rodzi się wtedy, gdy muzyka i obraz przestają funkcjonować osobno, zyskując przy tym przestrzeń w której dźwięk może być… widzialny, a obraz – słyszalny. Oba języki sztuki przenikają się wtedy, tworząc wspólne doświadczenie emocji, przestrzeni i znaczenia. Przez dwadzieścia osiem lat powstawały więc nie tylko kolejne scenografie, plakaty czy wydawnictwa tworzone przez Lecha Kowalczyka. Powstawała tożsamość wizualna festiwalu – rozpoznawalny, autorski świat, w którym muzyka otrzymywała swój kolor, przestrzeń, światło i materię.
Dziś najważniejsze wydaje się to, że obrazy tych koncertów pozostały w pamięci festiwalowej publiczności. Być może właśnie dlatego, że muzyka i plastyka spotykały się tam nie jako dwie osobne sztuki, lecz jako dwa języki opowiadające tę samą, nie zawsze dającą się nazwać tajemnicę – tajemnicę światów wyobrażonych.

Kiedy muzyka otrzymuje swój drugi język…
Scenografie Lecha Kowalczyka nie były dekoracją koncertu. Były próbą stworzenia drugiej przestrzeni dla muzyki – przestrzeni, w której język dźwięku spotykał się z językiem obrazu, światła, materii i formy. Powstawał w ten sposób rodzaj wielojęzykowego teatru, pozbawionego jednak dosłowności. Las nie musiał oznaczać lasu, kropla rosy stawała się kryształem, gotycka architektura nie była rekonstrukcją żadnej rzeczywistej budowli, a rzeźbiarskie postacie nie były bohaterami konkretnej opowieści. Wszystkie te elementy stawały się znakami otwierającymi wyobraźnię.
Światło wydobywało z ciemności fragmenty scenicznego świata, ustanawiało jego rytm i zmieniało znaczenie form. Niebieskie, niemal niematerialne drzewa przywoływały chłód, tajemnicę i przestrzeń poza codziennością. Złote sylwety i fakturalne płaszczyzny budowały świat bardziej archaiczny, organiczny, bliski pamięci i rytuałowi. Monumentalne, gotyckie formy tworzyły natomiast architekturę niemal metafizyczną – nie tyle miejsce, ile stan ducha. Rzeźbiarskie figury pojawiały się jak milczący współuczestnicy muzycznego misterium. Wtedy nawet solista-wirtuoz stawał się częścią muzycznego misterium, a nie tylko jego wykonawcą.
Badi Assad w pokoncertową noc nazwała scenografię ich koncertu „najlepszym miejscem na świecie, w jakim przyszło grać muzykom Assad Family w całej historii zespołu. Tak, to był nasz najlepszy koncert” – pisała do scenografa.

fot. Lech Kowalczyk
Śląska Jesień Gitarowa 2012

Scenografia, horyzont, światło, kompozycja sceny według projektu i realizacji Lecha Kowalczyka i Tomasza Kowalczyka
(koncert The Assad Family z Brazylii w Teatrze Małym w Tychach)

W tak skonstruowanej przestrzeni koncert przestawał być jedynie prezentacją utworów. Stawał się spotkaniem dwóch sposobów myślenia o świecie. Muzyka budowała swój niewidzialny wymiar, plastyka – jego widzialny odpowiednik. Oba języki nie tłumaczyły się wzajemnie, lecz pozostawały w napięciu, dzięki któremu rodziła się trzecia wartość: wspólne przeżycie. Słuchacz wyrafinowanej muzyki przestawał czuć się zagubiony, a jego umysł mógł podążać śladami intencji i idei kompozytora. Jako słuchacz i widz czuł, że staje się częścią i współuczestnikiem świata wyobrażonego.
Być może właśnie wtedy słuchacz przestawał też pytać, co w muzyce imituje śpiew ptaka, szum lasu, taniec, rytuał czy odgłos natury. Przestawał szukać dosłownych znaczeń i zaczynał słuchać głębiej. Obraz pomagał mu przekroczyć powierzchnię dźwięku i wejść w jego wewnętrzną strukturę – w emocję, ideę, napięcie, pamięć i zamysł twórcy-kompozytora. Scenografia nie mówiła więc: „oto, co słyszysz”. Mówiła raczej: „oto przestrzeń, w której możesz to przeżyć”.
Bo właśnie w takim miejscu zaczyna się transcendencja. Muzyk, dźwięk jego instrumentu, sceni-czna przestrzeń, światło i widz przestają funkcjonować jako osobne elementy. Splatają się w jedno doświadczenie – współodczuwanie i współzrozumienie, dla którego nie istnieje już jeden język. Jest muzyka, jest obraz, jest światło i jest wyobraźnia odbiorcy.
W najlepszych momentach taka scenografia znika jako „scenografia”. Pozostaje po prostu świat, w którym muzyka mogła wydarzyć się pełniej.

W najlepszych momentach taka scenografia znika jako „scenografia”. Pozostaje po prostu świat, w którym muzyka mogła wydarzyć się pełniej.


Lech Kowalczyk

Artysta plastyk i scenograf, autor oprawy plastycznej oraz twórca wizualnej tożsamości Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Gitarowego „Śląska Jesień Gitarowa” w Tychach w latach 1986–2014
Więcej informacji na stronie artysty LECH KOWALCZYK ART


fot. Lech Kowalczyk

W pracowni Lecha Kowalczyka (produkcja elementów scenografii – Śląska Jesień Gitarowa 2012)

 

 

 

 

 

GALERIA


Share

Aktualności powiązane


Wydarzenia towarzyszące