Połączyć nowe ze starym
Wymagało także zastanowienia się nad sposobem połączenia istniejącej już części Tychów z nową inwestycją.
Hanna Adamczewska-Wejchert i Kazimierz Wejchert wygrywając konkurs, mieli bardzo ciekawe doświadczenie badawcze. Tuż po wojnie wykonali badania przestrzenne w sześćdziesięciu ośmiu niewielkich miastach ówczesnych województw szczecińskiego i olsztyńskiego. Analizowali powiązania urbanistyczne placów, ulic i najważniejszych budynków, mierzyli wielkość przestrzeni publicznych i wysokość kamienic, analizując ich wzajemne proporcje. Dzięki tym badaniom mieli doskonałe wyczucie skali i proporcji budynków, szerokości ulic i wielkości placów. Doświadczenia te zawarli w wydanej wspólnie książce pod tytułem Małe miasta, a wcześniej wykorzystali przy projektowaniu Tychów.
Stara część Tychów od nowej różniła się bardzo. Obie miały odrębne charaktery przestrzenne, inny rodzaj zabudowy, a także inne społeczność. Połączenie było więc potrzebne, tym bardziej, że nowa budowa nie toczyła się „na surowym korzeniu”, ale była efektem wywłaszczeń i wyburzeń. Pomysłem na zszycie obu części stał się Rynek. Wcześniej w tym miejscu znajdował się staw, a później plac targowy. Nowy Rynek zyskał zabudowę, która wyznaczała jego pierzeje. Stał się prawie czymś na kształt rynku, który znamy z miast historycznych. Prawie, ponieważ nie ma pierzei od strony Potoku Tyskiego, tylko otwiera się w stronę Teatru Małego. Było to nowoczesne podejście urbanistyczne, które zrywało z projektowaniem przestrzeni publicznych na kształt tych historycznych. Tutaj trzecia pierzeje miała być oddalona.
Wykreowanie nowej przestrzeni za pomocą dwóch pierzei budynków podkreśliło symboliczne i społeczne znaczenie trzeciego budynku, czyli kościoła pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Nowe budynki stały się czymś na kształt ramy dla kościoła, wydobywając jego znaczenie na pierwszy plan. Jest to tym bardziej widoczne, kiedy przyglądając się Rynkowi, dostrzeżemy, że nie ma on formy kwadratu ani prostokąta, ale nadano mu kształt lekko zwężającego się w kierunku kościoła rombu.
Taka ingerencja w starą tkankę urbanistyczną nie spotkała się z przychylnością mieszkańców. Była postrzegana jako zbyt duża. Argumentami przeciwko nowej zabudowie była niestabilność gruntu w miejscu dawnego stawu, który, aby dało się zorganizować targowisko, został zasypany śmieciami. Sprzeciw wywołały także plany wycinki zieleni. Protesty mieszkańców sprawiły, że na miejscu odbyły się liczne wizje, komisje specjalistów i narady, a do Tychów przyjechał sam główny architekt województwa.
Architekci – Felicja Matyśkiewicz z Miastoprojektu Nowe Tychy, z którą współpracował Janusz Tofil – zaproponowali dostosowane do skali otaczającej zabudowy niewysokie, dwupiętrowe budynki nakryte spadzistymi dachami. Na parterze umieszczono lokale handlowe. Dostawy towaru zostały zaplanowane od tyłu. Z tej strony też znajdują się wejścia do klatek schodowych.
Połączenie istniejącej części Tychów z nową, poprzez wykreowanie Rynku, było zabiegiem, który wówczas nie przypadł do gustu mieszkańcom. Ocenę tego pomysłu pozostawiam więc współczesnym i polecam spacer na Rynek, aby móc spokojnie przyjrzeć się jego przestrzeni, wyeksponowaniu bryły kościoła i odpocząć na ławce przy fontannie z wydrami.
Anna Syska
Dyrektorka Muzeum Miejskiego w Tychach
Foto: Rynek w Tychach, lata 60. XX w., fot. Zygmunt Kubski, ze zbiorów Muzeum Miejskiego w Tychach


