Kto jest mizoginem?
Co skłoniło autora, by zebrać prace powstałe na przestrzeni ponad czterdziestu lat w cykl pod takim tytułem? O tym opowiedział podczas wernisażu. Gorąco polecam jednak odwiedzenie galerii i próbę samodzielnej interpretacji tematu.
„Od momentu, kiedy Piotr skończył Akademię Sztuk Pięknych w 1984 roku (był to Wydział Zamiejscowy w Katowicach ASP w Krakowie), zawsze zwracał uwagę na to, żeby pobudzić u widza aktywny odbiór, żeby widz nie przechodził obok obrazu obojętnie” – mówił podczas wernisażu Wojciech Łuka, kurator MGS OBOK. I rzeczywiście, obok prezentowanych na wystawie wielkoformatowych prac trudno przejść obojętnie. Wyraziste, nawet skręcające w stronę brutalności sceny, których stajemy się świadkami, patrząc na obraz, mogą fascynować, odstręczać lub zachwycać. Albo budzić wszystkie te emocje. „Jego obrazy są budowane jak opowieści, a zawarte w nich sceny sprawiają wrażenie, jakby były wycięte z większej, często znanej historii” – pisze Wojciech Łuka w katalogu wystawy.
Piotr Naliwajko to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i – jak powiedział podczas wernisażu Wojciech Łuka – jeden z najlepszych żyjących polskich malarzy. Dysponuje znakomitym warsztatem zarówno rysunkowym, jak i malarskim. Nie zamyka się w jednym nurcie czy stylu – co doskonale widać na wystawie Mizogin, na której możemy podziwiać zarówno bardzo realistyczne sceny, jak i prace o charakterze studium rysunkowego czy abstrakcje malarskie.
O tej różnorodności form mówił podczas wernisażu sam artysta: „Reżyser robi film kostiumowy, za chwilę współczesny, obyczajowy. Używa takiej czy innej formy i to jest normalne. Natomiast od artystów tak zwanych sztuk wizualnych, a już od malarzy szczególnie, oczekuje się, żeby to był liniowy, konsekwentny marsz w jakimś kierunku. A dlaczego? Przecież jestem malarzem, potrafię namalować wszystko, więc maluję to, na co mam ochotę. Znajduje do tematu albo do problemu rozwiązanie malarskie i próbuję je zrealizować”.
Ja jednak zaryzykuję stwierdzenie (obserwując reakcje widzów i kierując się własnymi odczuciami), że na wystawie największe wrażenie robią obrazy realistyczne (choć też metaforyczne), sceny wyjęte z otaczającej nas rzeczywistości, i to takiej, od której często wolimy odwracać wzrok. „Te dzieła opowiadają o życiu nas otaczającym, o ludziach, z elementem ironii, brzydoty, głupoty, kiczu – mówił Wojciech Łuka. – Ale są tam też elementy głębsze, dotyczące egzystencji nas wszystkich”.
No dobrze, ale kto w końcu jest tym Mizoginem? Widoczne na obrazach męskie postacie niebudzące zaufania? Autor? Widz? O genezie tytułu wystawy Piotr Naliwajko opowiedział w ten sposób: „Po jednej z wystaw w czasopiśmie amerykańskim »Artforum« ukazał się artykuł, w którym napisano m.in. że te obrazy – moje i pozostałych kolegów – są mizoginistyczne, bo nie ma na nich postaci kobiecych. Trochę mnie to dotknęło, bo na moich obrazach było kilkadziesiąt kobiet. To określenie zostało mi gdzieś w głowie i postanowiłem tą wystawą odnieść się do niego i sprawdzić to. Sprawdzić, czy pod tym tytułem ktoś określi te obrazy w taki sam sposób. To jest taki mój test socjologiczny”.
Podczas wernisażu Piotr Naliwajko i Wojciech Łuka zaprosili zebranych do wzięcia udziału w jeszcze jednym teście – zagadce. Dotyczy on obrazu zatytułowanego Podróż, który zobaczymy jako pierwszy po wejściu do galerii. Chodzi o to, by wskazać, która z postaci przedstawionych na obrazie jest mizoginem. A co ważniejsze – uzasadnić odpowiedź. Zabawa – według zapowiedzi – ma zostać ogłoszona także na profilu facebookowym Miejskiej Galerii Sztuki OBOK. Tak więc polecam wystawę, poddanie się sile oddziaływania dzieł Piotra Naliwajki i zmierzenie się z odpowiedzią na pytanie: kto jest mizoginem?
Sylwia Witman


