Opowiedzmy sobie miasto
Podjęło się tego Muzeum Miejskie – a właściwie podjęło ono próbę zsyntezowania wielu różnych opowieści o mieście, które pojawiały się w przestrzeni publicznej przez ostatnie trzy ćwierćwiecza. Wkrótce wernisaż wystawy, która zapowiada się bardzo ciekawie.
Ekspozycja, którą będzie można oglądać w Starym Magistracie (Plac Wolności 1), koncentruje się wokół medialnych, kulturowych, a nawet popkulturowych narracji, które na przestrzeni lat opowiadały o Tychach. „Muzeum Miejskie nie ma jak dotąd wystawy stałej, dlatego też ta wystawa, chociaż też czasowa, to dla nas szansa przedstawienia historii miasta w pigułce. Będzie to coś, co przekrojowo opowiada o historii tego miejsca” – mówi Kamil Hajduk, członek zespołu kuratorskiego, na co dzień odpowiedzialny za Tyską Galerię Sportu.
„Nie będzie to klasyczna wystawa historyczna, chociaż oczywiście chronologia została zachowana – dodaje Agata Berger-Połomska z Działu Historii Miasta. – Motywem przewodnim będą hasła, którymi bardzo często Tychy były określane. Te hasła funkcjonowały wśród mieszkańców i też budowały obraz miasta. Sięgamy przy tym aż do współczesności, do hasła Tychy dobre miejsce. Czasem się z tymi hasłami zgadzamy, czasem nie. Podejmujemy próby odczarowania niektórych z nich. Opowiadamy też o pewnych istotnych aspektach, do których odnosiły się te hasła, jak chociażby aspekt sportowy, czy aspekt młodego miasta – miasta dzieci. Chcemy też przy tej okazji poruszyć temat wywłaszczeń, wokół których emocje wciąż są bardzo silne, ale wydaje mi się, że jako społeczność dojrzeliśmy już do tego, by otwarcie o nich opowiadać”.
„Mamy naprawdę bardzo szeroki przekrój eksponatów – mówi Jakub Skucha z Działu Etnologii. – Od dokumentów i planów urbanistycznych po rzeczy bardziej ulotne, jak na przykład piosenka o Tychach odtwarzana z winylu, pamiątki, medale, zabawki dziecięce. Mamy do dyspozycji niewielką przestrzeń, ale staramy się pokazać temat dość przekrojowo”.
Na wystawie zostaną pokazane pamiątki rodzinne, ale też dzieła sztuki (m.in. prace Ireneusza Botora), fotografie (prace Zygmunta Kubskiego, Tadeusza Kluby, czy Grzegorza Krzysztofika), wycinki prasowe oraz archiwalia związane z działalnością Miastoprojektu Nowe Tychy oraz Kombinatu Budownictwa Ogólnego GOP Południe – Tychy. Odwiedzając wystawę, będziemy mogli zadać sobie pytanie: jakie było i jest miasto Tychy? Jego historia jest oczywiście dłuższa niż ostatnie siedemdziesiąt pięć lat, ale to właśnie od lat 50. ubiegłego wieku rozpoczęły się procesy, które ukształtowały miasto takie, jakim znamy je dzisiaj. Było to bezpośrednio związane z decyzją Prezydium Rządu o rozbudowie miejscowości i uczynieniu z niej eksperymentalnego, socjalistycznego, miasta-satelity. Idea tzw. deglomeracji Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego była całkiem słuszna; zakładała stworzenie dla pracowników zakładów przemysłowych dogodnego miejsca do życia, zielonego i spokojnego, oddalonego od dymiących kominów. Ale nowe miasto miało być też manifestem i naocznie pokazywać przewagi koncepcji socjalistycznych nad „kapitalistyczną spuścizną urbanistyczną i architektoniczną” – jak pisał w 1952 roku inż. Romuald Pieńkowski, główny projektant planu deglomeracji GOP.
Dziś możemy zmierzyć się z pytaniem, co rzeczywiście zawdzięczamy decyzjom władz z tamtego okresu, a co okazało się jedynie ideą – pustym hasłem. Możemy też zastanowić się, jak sami mierzymy się z tą spuścizną – jak wykorzystujemy jej potencjał, na ile korygujemy to, co się nie sprawdziło bądź już się nie sprawdza. Wystawa ma prowokować do stawiania sobie pytań, a twórcy wręcz zachęcają, by dołożyć do niej element od siebie: kilka zdań, wiersz, rysunek. „Jesteśmy ciekawi, w jaką ułożą się całość” – mówią kuratorzy.
Sylwia Witman
Foto: Wózek dziecięcy, ze zbiorów Działu Etnologii Muzeum Miejskiego w Tychach, fot. Artur Pławski


